Zaangażowanie czy zadowolenie pracowników – co badają pracodawcy?

Zaangażowanie czy zadowolenie pracowników – co badają pracodawcy?

Zaangażowanie czy zadowolenie – co badają pracodawcy?

 

Zacznę od początku: zaangażowanie oraz zadowolenie z pracy pracowników to dwa różne wskaźniki HR-owe. Tych dwóch terminów nie należy traktować jako zamienników.

Błędne interpretowanie tych pojęć prowadzi bezpośrednio do niewłaściwych, nieefektywnych działań employer brandingowych.

W swojej pracy doradczej skupiam się na diagnozowaniu organizacji czyli przede wszystkim na poznaniu mocnych, wyjątkowych stron organizacji oraz obszarów do naprawy. Wyciąganie wniosków z wielorakich raportów – ilościowych (badania satysfakcji i zaangażowania pracowników, audyt komunikacyjny, badania kultury organizacji) i jakościowych (wywiady indywidualne, grupy fokusowe) – sprawia trudność wielu osobom z niewielkim doświadczeniem. To ważna część pracy, wykorzystująca tzw. desk research.

Dlaczego badamy zaangażowanie?

Powód pierwszy, dla korzyści jakie pracodawcy chcą czerpać z employer brandingu.

Powód drugi to wyniki finansowe firmy. Dalsze pomiary postaw i zachowań pracowników wskazują, żę w firmy o wysokim poziomie zaangażowania pracowników:

  • osiągają wyższe przychody oraz zyski a to m.in. dlatego, że pracownicy lepiej obsługują klientów zewnętrznych (klienci są bardziej zadowoleni, zgłaszają mniej reklamacji, jest mniej zwrotów towarów)
  • są cenieni przez klientów zewnętrznych i chętniej rekomendowani,
  • jest mniejsza rotacja i absencja chorobowa,
  • więcej pracowników zgłasza swoje propozycje kreatywne i innowacje,
  • ponosi bezpośrednią odpowiedzialność za pracę swoją i swojego zespołu,
  • pozytywne opinie klientów zewnętrznych wzmacniają dobre imię firmy (jej wizerunek).

 

Przypomnijmy, czym jest zaangażowanie?

Rozumiane jest powszechnie w kategoriach osobistej identyfikacji pracownika z celami i wartościami pracodawcy, gotowością do dołożenia wszelkich wysiłków na rzecz organizacji i chęcią kontynuacji pracy u danego pracodawcy.

Pracownik zaangażowany ma poczucie, że firma go docenia i wspiera.

Są różne metody pomiaru zaangażowania:

  • Instytut Gallupa i słynne 12 pytań
  • Hays (który współpracuje z psychologiem Danielem Golemanem)
  • AOn Hewitt (który prowadzi ranking Najlepsi Pracodawcy)
  • Martin Seligman, opracował model PERMA, łączy zaangażowanie z pojęciem szczęścia w pracy (psychologią pozytywną)
  • oraz ja 🙂 – ja również wraz z Marcinem Łączyńskim badamy poziom zaangażowania pracowników wykorzystując do tego autorski kwestionariusz

Zaangażowany pracownik mówi pozytywnie o swojej firmie,  jest jej ambasadorem, wypowiada się pozytywnie na jej temat do klientów, znajomych oraz współpracowników. Pozostaje czyli wiąże swoją przyszłość zawodową z firmą i rzadko myśli o odejściu oraz działa na rzecz firmy i czuje się motywowany do dawania z siebie więcej niż definiuje to zakres obowiązków.

Mówiąc o zaangażowaniu, pracodawcy chcą wierzyć, że pracownicy będą dumnie opowiadać o swojej firmie, polecać ją innym kandydatom i brać udział w inicjatywach podejmowanych przez pracodawcę.

 

Jak badać poziom zaangażowania?

Jest wiele modeli badania zaangażowania w firmie. Ja korzystam ze wskazówek Allena & Meyera. Badacze Ci wyróżniają 3 komponenty zaangażowania:

  • poznawczy
  • afektywny
  • behawioralny

Pierwszy, komponent poznawczy sprawdza poziom wiedzy i zrozumienia wśród pracowników. Pytamy o znajomość wizji czyli sensu i celu istnienia firmy, pytamy o wartości firmowe, normy. Nie chodzi jedynie o fakt, że firma ma wizję, ma opracowany kodeks postępowania lub kodeks etyczny, pytamy o to co dokładnie pracownicy wiedzą na ten temat.

Drugi, afektywny to weryfikacja jakie emocje są związane z pracą. Przede wszystkim poczucie dumy oraz poczucie przynależności do firmy, ale także świadomość, że praca każdego pracownika ma sens.

Wreszcie trzeci, behawioralny to weryfikacja postaw i zachowań, czy pracownicy oraz menedżerowie postępują zgodnie z wizją, wartościami, pomagają sobie, współpracują ze sobą.

Przeprowadziłam już wiele badań satysfakcji i zaangażowania i wiem, że wzrost poziomu zaangażowania nierozerwalnie wiąże się ze sferą emocjonalną. To co najbardziej kuleje w firmach to kultura doceniania, wspierania, pozytywnej informacji zwrotnej, ponoszenia odpowiedzialności bez lęku bycia kozłem ofiarnym.

W efekcie badania pracodawca dostaje informację jak liczna jest grupa:

  • pracowników zaangażowanych,
  • aktywnie niezaangażowanych,
  • obojętnych.

Wiele osób pyta mnie, co wpływa na poziom zaangażowania? Wiemy, że 4 aspekty:

  • pracownik i jego kondycja psychofizyczna, sytuacja domowa (choroba w rodzinie, kredyty, trudności finansowe)
  • praca i jej organizacja (praca umysłowa, kreatywna wykorzystująca talenty, kompetencje i umięjętności pracownika czy praca rutynowa, poniżej ambicji), uwarunkowania (pomieszczenia klimatyzowane, przestrzenne, nowoczesne czy przestarzałe linie produkcyjne)
  • organizacja jako twórca listy wartości, normy, preferowanych postaw i zachowań
  • kontrakt psychologiczny, niepisana umowa oparta na wzajemnych oczekiwaniach

Z moich obserwacji wynika, że chcąc poprawić zaangażowanie, najczęściej pracodawcy skupiają się na komunikacji, ta by działała powinna by dwustronna i sprawna. Dobrze jest również brac pod uwagę styl przywództwa, poszanowanie dla norm i wartości.

 

Czym innym jest natomiast zadowolenie z pracy?

To stopień pozytywnego lub negatywnego samopoczucia, wynikającego z faktu wykonywania pracy na rzecz danego pracodawcy. Według wielu badań prowadzonych w Polsce, jak i na świecie, na poziom satysfakcji pracy ma przede wszystkim wpływ wynagrodzenie, stabilność / bezpieczeństwo zatrudnienia oraz dobra atmosfera w pracy.

Bardzo często, w praktyce korzysta się z badań F. Herzberga [2], który udowodnił, że pewne czynniki wpływają na wzrost satysfakcji pracy (motywatory) wśród pracowników, a inne na obniżenie satysfakcji (czynniki higieny). Stąd najczęstszym błędem w interpretowaniu wyników badań jest łączenie zaangażowania pracowników z polityką wynagrodzeń. Obie kwestie są ważne, ale są korelacją innych działań.

Dla pracodawców zarówno kwestie zadowolenia z pracy, jak i stopnia zaangażowania są niezmiernie ważne. Ponadto to co się sprawdza u jednego pracodawcy, nie zawsze, a zazwyczaj niestety nie działa w innej firmie, o zupełnie innej kulturze, stylu przywództwa a przede wszystkim innej misji i systemie wartości. Nie ma na świecie dwóch identycznych pracodawców. Każda organizacja chce być wyjątkowa, i to też jest istotą brandingu, nie ma więc sensu bezkrytyczne powielanie rozwiązań employer brandingowych.

Więcej na temat badania satysfakcji znajdziesz w osobnym wpisie. 

 

[2] https://pl.wikipedia.org/wiki/Dwuczynnikowa_teoria_Herzberga

Machiavelli a rynek pracy

Machiavelli a rynek pracy

Od lat nauki Machiavelliego fascynują. Spisane ponad 500 lat temu wskazówki wciąż stanowią temat dysput, dla jednych są przestrogą, a dla innych niekwestionowanym drogowskazem życia. „Książę” jest też dobrze znany menedżerom, choć watpię czy wiedzę czerpią z oryginału czy raczej z opracowań i interpretacji innych autorów. 

Jeśli przyjąć, że „człowiek, który w każdym swym postępku zdecydowany jest przestrzegać zasad dobra, musi nieuchronnie zginąć wśród tylu, którzy nie są dobrymi”*, to pojawia się smutna perspektywa życia w społeczeństwie.

Czy warto poświęcać czas pracodawców i pracowników, by dyskutować na temat wartości, tworzyć normy i kodeksy postępowania, wdrażać kodeksy etyczne?  Trzeba też przyznać, że ci którzy mają swoje zasady, którzy nie boją się wybierać drogę nie na skróty żyje się po prostu trudniej.

 

Wartości na kartce, a życie toczy się swoim torem

W wielu organizacjach lista wartości istnieje jedynie na papierze. Powstała z inicjatywy właścicieli lub zarządu, bo tak wypada, można się na nią powoływać w materiałach informacyjnych, jest nośna i wzbudza podziw. I na tym koniec. Jest martwa, zamknięta w zbiorze literek.

Nie ma żadnego wpływu na postępowanie ludzi. To co dzieje się w firmie jest wypadkową sił wpływów poszczególnych osób i grup. Zwycięża silniejszy, bardziej bezwzględny, podejrzliwy – ale tylko do czasu, kiedy w organizacji są jeszcze naiwni, postępujący według jakiś zasad etycznych.

Z chwilą gdy ich zabraknie, na polu bitwy pozostaną tylko podobni do siebie, kwestią czasu jest jak szybko organizacja podupadnie. Trudno jest funkcjonować w organizacji, w której nikomu się nie ufa. Gdyby Machiavelli miał rację i wszyscy postępowaliby zgodnie z tą zasadą, to organizacje nie przetrwałyby. A tak nie jest.

W Japonii są firmy założone ponad 1000 lat temu, w Europie dobrze radzą sobie firmy rodzinne o globalnym zasięgu (sieci handlowe, fabryki, banki itp.), które są prowadzone przez kolejne pokolenia menedżerów-właścicieli. Osoby te mają jasne zasady prowadzenia biznesu, jak również władzę, by eliminować z grona swoich współpracowników tych, którzy postępują niezgodnie z tymi zasadami. Zasady postępowania nie są tożsame z celami firmy. To, że firmy dążą do wypracowania zysków, przetrwania na konkurencyjnym rynku nikogo nie powinno dziwić. Zasady opisują sposób w jaki ten cel jest osiągany.

 

Wszystko zaczyna się od zaufania

Wiele mówi się o zaufaniu i odpowiedzialności. Nie można budować firm bez okazywania zaufania partnerom i współpracownikom. W wielu organizacjach, nie tylko tych partycypacyjnych, sami pracownicy mogą wpływać na to z kim chcą pracować.

Monitoring społeczny jest niezwykle silnym bodźcem do zmian, albo dana osoba dostosuje się, albo opuści zespół. Dzieje się tak wtedy, kiedy pracownicy wierzą w zasady. A wierzą wówczas, kiedy właściciele i menedżerowie respektują zasady i postępują zgodnie z nimi na co dzień.

I choć Machiavelli miał rację pokazując ciemną stronę postępowania ludzi władzy, to takie działania prowadzone przez współczesnych menedżerów powinny być rzadkością. Są krótkowzroczne i destrukcyjne dla organizacji zarządzanych przez takie osoby. * cytat za https://pl.wikipedia.org/wiki/Książę_(utwór)

Jak menedżerowie wpływają na markę pracodawcy?

Jak menedżerowie wpływają na markę pracodawcy?

Większość organizacji nie mogłoby funkcjonować bez menedżerów. To oni odpowiadają za podejmowanie działań strategicznych i operacyjnych. Zarządzają też pracą podległych im pracowników.

Czy menedżerowie zdają sobie sprawę jak wpływają na kształtowanie marki pracodawcy?

Od menedżerów najczęściej oczekujemy konkretów, by wyznaczyli wizję i misję firmy, wskazali na czym ma polegać przewaga konkurencyjna firmy. Ale przede wszystkim, by jasno określili jak będą traktować pracowników w firmie. Czy pracownicy to zasoby, kapitał – a więc jeden z elementów niezbędnych do tworzenia dóbr i usług w firmie? W jakże wielu firmach, nawet tych dobrze znanych i podziwianych pracodawców na stronach internetowych można znaleźć zapis, że nasi pracownicy to nasz największy kapitał. Czyli ludzi w firmie traktuje się przedmiotowo. Czy to jest jedynie niezręczny zapis, czy też szczera do bólu prawda?

W swoich książkach Jim Collins opisywał jak powstają wizjonerskie organizacje, w których chce się pracować. Niezmiennie powtarza, że najpierw najważniejsze jest z kim się pracuje, a potem co się wspólnie robi. Wydawałoby się, że w przypadku gigantów ta reguła ma mniejsze znaczenie, a jest akurat odwrotnie. Czy mając dużą, odnoszącą sukcesy rynkowe organizacje mądry menedżer powierzy ją grupie przypadkowych osób, którym nie zależy na firmie? Mało prawdopodobne. Zatem dlaczego menedżerowie wnikliwiej nie zastanowią się nad tym jaka jest ich siła i rola w budowaniu marki pracodawcy, w budowaniu relacji między pracownikami a pracodawcą. Czy zdają sobie sprawę, że ich codzienne małe i duże decyzje przekazują informacje o tym, jak naprawdę firma traktuje swoich pracowników.

Pytanie to nurtowało mnie od dłuższego czasu. Rozmawiałam z kilkoma menedżerami, którzy z pozycji prezesa lub dyrektora HR kształtują swoje organizacje. Zdają sobie sprawę, że są poddawani ciągłej ocenie. Są przyzwyczajeni do tego, że są oceniani za wyniki finansowe firmy i decyzje, które ważą na losach firmy. Stopniowo uczą się i tego, że są oceniani jako menedżerowie, z którymi inni ludzie chcą lub nie chcą pracować.

Nie ma organizacji idealnych, podobnie jak nie ma menedżerów idealnych ani idealnych pracowników. Sukcesem jest taki związek pracowników i pracodawców, który pozwala obu stronom zaspokoić swoje cele i potrzeby, stosując pisane i niepisane normy i wartości. Wiele już napisano na temat wymagań zawodowych, benefitów i struktur organizacyjnych. Teraz pojawia się nowy wątek – jakich szefów szukają pracownicy, a zwłaszcza ci rozpoczynający swoją karierę zawodową. Ponieważ coraz częściej decydując się na pracę u danego pracodawcy, kandydaci chcą najpierw poznać swojego przyszłego szefa. Internet jest tutaj niezastąpionym żródłem informacji.

Każdy może przygotować swoją własną listę atrybutów, które są ważne w pracy. Oto moja propozycja.

  • Kandydaci chcą pracować w firmach, w których menedżerowie faktycznie okazują im Dobrym przykładem jest tu firma Future Processing, dla której zaufanie do drugiego człowieka buduje relacje między pracownikami, jak również z innymi interesariuszami. Co ważne, w takich firmach zaufanie jest tak ważną wartością, że dbają o nią nie tylko menedżerowie, ale również sami pracownicy. W sytuacjach trudnych nie boją się bronić tej wartości, bezwzględnie analizując każdy przypadek nieposzanowania tej wartości.

 

  • Kandydaci chcą pracować w firmach, które mają jasno wyznaczony cel jakie dobro (w ujęciu filozoficznym) świadczą na rzecz klientów. Chodzi tu o staranność i dopasowanie się do oczekiwań klientów, niż o skupienie się na zyskach. Polecam rozmowę z prezesem firmy Ambra, choć dość długa, ma jasne przesłanie jak współczesne organizacje powinny budować swój biznes.

 

  • Kandydaci chcą być sobą zarówno w czasie prywatnym, jak i w pracy. Bardzo podoba mi się filozofia Link4, która promuje takie podejście. W jakże wielu firmach, na czas pracy pracownicy przybierają maski i odgrywają role, które się od nich oczekuje.

 

  • Kandydaci potrzebują rozmowy, by dowiedzieć się nie tylko tego co mają robić, ale by móc przekazać swoje pomysły i wątpliwości. Pisał o tym H. Minzberg, a na co dzień realizują to menedżerowie DHL Express, czas menedżera to przede wszystkim czas na rozmowy z innymi ludźmi.

 

  • Od jakiegoś czasu coraz więcej osób krytycznie ocenia rozmowy roczne, ponieważ wpływają one destrukcyjnie na postawy i zachowania pracowników. Z problemem tym, jako jedna z pierwszych firma na świecie, zmierzyła się korporacja Microsoft, która ocenia nie dotychczasowe działania pracowników, ale ich wpływ na zespoły robocze. Liczy się energia, jaką dana osoba przekazuje swoim współpracownikom oraz czy ta energia wpływa na to, że zespoły realizują swoje cele i projekty.

 

  • Jedna z najtrudniejszych sytuacji biznesowych, czyli zmiany własnościowe w firmach. To przykład firmy Velvet CARE, która we wzorowy sposób zorganizowała proces komunikacji podczas zmiany. Przekazywanie na bieżąco informacji pracownikom, nawet w tych trudnych czasach wyzwoliło chęć aktywnego współdziałania pracowników. Wszyscy byli traktowani po partnersku.

 

  • Jakże często pracodawcy oczekują zmian po stronie pracowników. Czasami szczera rozmowa i konfrontacja pokazuje, że to menedżer powinien się zmienić. Tak właśnie było w firmie Kongsberg Automotive. W tym celu wykorzystano coaching i mentoring, jako skuteczne narzędzia zmiany.

 

  • Kandydaci chcą być wysłuchani. Taką możliwość mają w Havas Media Group. Dzięki inicjatywom pracowników powstały dwa nowe działy, świadczące wyspecjalizowane usługi na bardzo trudnym, konkurencyjnym rynku reklamy i mediów.

 

  • Kandydaci chcą pracować w firmach, w których są budowane otwarte relacje. W firmach, które działają w sektorze zaawansowanych technologii, jak rynek zakupu mediów, pracuje wielu wybitnych ekspertów, na których ciąży ogromna odpowiedzialność finansowa. Trudno jest zarządzać grupą indywidualistów, jeśli nie zadba się o zdrowe relacje. Przykładem jest dom mediowy Newnited.

 

  • Kandydaci chcą pracować w firmach, które faktycznie dbają o ich rozwój zawodowy. Dobrym przykładem jest PwC, to firma która opracowała unikalny program mentoringowy. Zdobył on uznanie pracowników i są realizowane kolejne edycje.

 

Artykuł ukazał się na blogu Goldenline (04.04.2017). Zdjęcie Goldenline. 

Jak ustrzec się przed nieetycznym działaniem rekruterów?

Jak ustrzec się przed nieetycznym działaniem rekruterów?

Nieetyczne działania rekruterów

Firmy promują siebie na rynku pracy prowadząc coraz bardziej intensywne działania employer brandingowe. Coraz częściej też deklarują, że działają zgodnie z kodeksami postępowania oraz kodeksami etycznymi.

Jednak czy o tych zasadach pamiętają rekruterzy, którzy przecież są pierwszym kontaktem kandydata z nową firmą? Mam wątpliwości. Rynek reklamy już wiele lat temu uregulował tę kwestię. Konsumenci, którzy uważają, że reklama wprowadza go w błąd może zwrócić się do Rady Etyki Reklamy, do UOKiK lub w inny sposób na mocy dyrektywy unijnej bronić swoich praw. W uzasadnionych przypadkach kary liczone są w milionach złotych.

Na początku trzeba zadać sobie, może już retoryczne pytanie, czy rekruterzy zdają sobie sprawę jak ważną rolę odgrywają w reprezentowaniu firmy? Czy, aby zwrócić uwagę kandydata są gotowi zniekształcać, podkolorować przekazywane informacje, a nawet stosować komunikaty podprogowe. Czy gotowi są obiecać wiele, byle tylko zainteresować dobrego kandydata ofertą pracy, nawet wiedząc, że dotrzymanie obietnicy nie jest możliwe?

Cała prawda o ogłoszeniach rekrutacyjnych

Gdyby zakryć logo i nazwę firmy na ogłoszeniu rekrutacyjnym, to okazałoby się, że publikowana treść jest nudna i wręcz standardowa, powtarzana w 90 proc. przypadków. Pracodawca pisze o sobie, że jest liderem lub wiodącym graczem w danej kategorii rynkowej, laureatem wielu nagród za jakość usług i produktów i poszukuje kandydatów. Dalej następuje wyliczanka jakie umiejętności są poszukiwane u kandydata oraz kolejna wyliczanka co firma obiecuje. I tu pojawia się pytanie – co takiego unikalnego o pracodawcy przekazano w danym ogłoszeniu. Nic. Za to jest wiele ogólnych stwierdzeń, co do których można mieć pytanie – proszę podać więcej informacji, bo mam wątpliwości.

To są tylko słowa, ale słowa mają moc i zmieniają sens naszego istnienia. Z szacunku do słowa i do drugiego człowieka musimy ponosić odpowiedzialność za niedotrzymane obietnice lub obietnice na wyrost.

Co oznacza stwierdzenie „atrakcyjne wynagrodzenie”? Użycie słowa „atrakcyjne” ma sens wtedy, kiedy wynagrodzenie jest znacznie wyższe (np. dwukrotność) niż oferowane w branży, połączone z dobrze płatnym trzymiesięcznym urlopem. Nie powinno być używane jeśli dotyczy to stanowisk np. w dziale sprzedaży, w których wynagrodzenie uzależnione jest od prowizji od sprzedaży a tzw. podstawa wynagrodzenia jest minimalna. Słowo „atrakcyjne” stało się wytrychem reklamowym i nic nie wnosi do treści ogłoszenia.

Podobnie jest z benefitami. Budzą wiele emocji, szczególnie kiedy biuro zarządu znajduje się w jednej z aglomeracji a zakład produkcyjny w mniejszej miejscowości. Korzystanie z kart wstępu na obiekty sportowe jest utrudnione, albo ich po prostu nie ma, albo są czynne w godzinach 08.00-14.00 kiedy większość pracowników jest w pracy. Tak jest z boiskami szkolnymi, pływalniami otwartymi w godzinach pracy szkoły. Dlatego warto szerzej opisać jakie faktycznie benefity oferuje pracodawca. Jeśli podrążyć temat dalej okaże się, ze są różnice w zakresie benefitów dla pracowników biurowych i produkcyjnych. A przecież firmom zależy by wszystkich pracowników traktować równo.

Najwięcej jednak obiekcji budzi zapis – „możliwość rozwoju zawodowego, praca w firmie prężnie się rozwijającej”. Czy to jedynie slogan, czy też prawda? Przecież coraz więcej firm ma tzw. spłaszczoną strukturę organizacyjną, a awans jest możliwy dopiero wtedy, kiedy menedżer sam zostanie przesunięty na wyższą pozycję. Czy rozwój zawodowy to jedynie nabycie nowych umiejętności związanych z wykonywaniem codziennych obowiązków?

Rozmowy z rekruterami

Często porównuję pracę rekruterów do pracy konsulów i ambasadorów. Mają godnie reprezentować interesy swojego pracodawcy, być dobrze zorientowani w temacie i dobrze przygotowani do rozmowy z kandydatami. Z tym jednak bywa różnie.

Przedstawiając swojego pracodawcę mówią ogólnikami, jakby byli znużeni, że po raz kolejny muszą o tym opowiadać. A prawda jest taka, że rozmowy rekrutacyjne to rozmowy o sprzedaży – czasami jedyna szansa, by opowiedzieć o tym jakie ciekawe rzeczy tworzy się w danej firmie, po co firma istnieje i jakie dobra oferuje społeczeństwu. Każda praca ma sens, ale trzeba umieć go przedstawić. Jeżeli rekrutera nudzi powtarzanie tych informacji, lepiej by tego nie robił, bo szkodzi firmie na rzecz, której pracuje. Emocji nie oszuka się – łatwo wyczuć brak autentycznego zainteresowania – a jeżeli rekruter nie zachęci kandydata do swojej firmy, to dlaczego oczekuje się że to kandydat ma być gejzerem dobrej energii?

Co naprawdę mówią rekruterzy o swoim pracodawcy? Gdyby posłuchać z boku, to same superlatywy, firma rozwija się, szuka pracowników. Często mówi się tylko o plusach, minusy pomija milczeniem. A przecież każda praca to efekt dopasowania organizacji i kandydata. Jeśli rekruter specjalnie pomija pewne aspekty związane z pracą w danej firmie, to działa nie fair. Prawda i tak wyjdzie na jaw. Często oczekuje się, że kandydat czyta między wierszami.

Na pytanie na czym polegają „możliwości rozwoju zawodowego” rekruterzy opowiadają o programach dla wybranych (czyli o talentach) lub o szkoleniach w ogóle (pomijając fakt, że firmy najpierw inwestują w szkolenia certyfikacyjne czyli obowiązkowe, a dopiero później w szkolenia dodatkowe, miękkie – a i te są nierealizowane jeśli brakuje funduszy w kasie firmy).

W wielu firmach prowadzone są oceny okresowe, a niektóre z nich (te międzynarodowe) zwalniają 5-10 proc. swoich najgorzej ocenianych pracowników (co wynika z oceny zgodnie z tzw. rozkładem normalnym).

Dlaczego tak rzadko rekruterzy mówią o pracy pod presją czasu, o braku swobody w planowaniu urlopów. Dlaczego rekruterzy nie potrafią podjąć rozmowy na trudniejsze tematy – jakim człowiekiem jest potencjalny przełożony? Jaki jest jego styl zarządzania? Ile prawdy jest w anonimowych postach publikowanych w serwisach internetowych oceniających pracodawców? Czy i na jakich zasadach można liczyć na podwyżkę wynagrodzenia? Co to znaczy przyjazna atmosfera pracy? Co to znaczy praca w młodym zespole i czy to już nie element dyskryminacji?

By zachęcić kandydatów do aplikowania, niektórzy rekruterzy gotowi są mijać się z prawdą, lub troszkę podkolorować rzeczywistość. Takie zachowanie jest naganne. A kłamstwo ma krótkie nogi.

Dlatego dobrze jest raz jeszcze przypomnieć wszystkim rekruterom, że jeśli faktycznie chcą budować markę swojego pracodawcy to muszą działać etycznie, czyli przekazywać informacje w sposób odpowiedzialny, zgodnie z prawdą, zgodnie z prawem, pokazując zarówno plusy jak i minusy oferty pracy. Wprowadzanie w błąd kandydatów jest działaniem niezgodnym z prawem. Może kosztować firmę utratę dobrego imienia, ale i narazić na kary finansowe.

Artykuł ukazał się pierwotnie w serwisie kariera.pl, 14.2.2017. 

Troszkę inny film korporacyjny

Troszkę inny film korporacyjny

Catvertising – troszkę inny film korporacyjny 

Pewna kanadyjska agencja reklamowa – John St., której biuro mieści się w Toronto wpadła na interesujący pomysł stworzenia filmu korporacyjnego. Zauważyli, że w mediach społecznościowych niezwykłą popularność zdobywają zdjęcia i filmy z kotami. Łatwo przyciągają uwagę i wywołują uśmiech internautów. Nawet bez wnikliwych badań marketingowych wiadomo, że społeczność miłośników kotów na świecie jest ogromna. Zatem warto stworzyć coś, a konkretnie film korporacyjny, który wykorzystuje ten trend. Tak też się stało, wyprodukowali własny film, który nosi tytuł „Catvertising”.

Moim zdaniem to świetny film korporacyjny, ponieważ:

  • od agencji reklamowej oczekujemy kreatywnego, niespotykanego podejścia do zadania. Pomysł musi być nośny, by mógł przebić się w gąszczu informacji. Agencja ma się wyróżniać.
  • w spocie występują szefowie, dyrektorzy kreatywni i pracownicy agencji, którzy pokazują jak wygląda ich biuro, a także jak dobrze rozumieją się ze sobą. Wyprodukowanie takiego filmu wymaga, by wszyscy uczestnicy dobrze się z tym czuli. Są autentycznie nakręceni.
  • spot ma zachęcać kandydatów i potencjalnych klientów, by zechcieli się skontaktować. Ale najpierw trzeba dotrzeć do odpowiednio szerokiego grona odbiorców. Liczba wyświetleń – 2,4 mln – moim zdaniem spełnia ten warunek.

Jestem pewna, że wszyscy zainteresowani postąpili podobnie jak ja – odnaleźli stronę internetową agencji, by uzyskać więcej informacji. Oto ona.

Patronat: EB Kreator 2017

Patronat: EB Kreator 2017

Znamy już wyniki konkursu EB Kreator organizowanego przez GoldenLine. Do trzeciej edycji zgłosiło się aż 100 firm, wysyłając rekordową liczbę ponad 160 zgłoszeń. Jury wyróżniło nominacjami ponad 30 pracodawców, zwycięzcami zostali zaś Lidl Polska, Merixstudio, Stanley Black & Decker, IKEA Retail, Polpharma, Future Processing, Apptension i Avon Cosmetics Polska oraz Aterima Med. Gospodarzem Gali był Zbigniew Chajzer, a uroczystość zgromadziła prawie 200 osób.

 Najlepsza kampania employer branding

Nominowani: DaftCode, Accenture, mBank, Kontakt.io

Nagrodzony: Lidl Polska, za akcję „Lidl zaczyna się od ludzi”. Jury doceniło akcentowaną w kampanii transparentność pensji oferowanej obecnym i potencjalnym pracownikom.

Najlepsza zakładka kariera

Nominowani: Volanto, ITMAGINATION, Terra Group, Grupa Tense, Apptension, Sokołów

Nagrodzony: Merixstudio, która w czytelny sposób prezentuje kandydatom najpotrzebniejsze informacje, również w wersji mobilnej.

Najlepsze ogłoszenie rekrutacyjne

Nominowani: Arche Consulting, Volanto, Merixstudio, Promedica 24, Neonet, Apptension.

Nagrodzony: Stanley Black & Decker.

Najlepsza kampania w social media

Nominowani: Grupa PZU, Deloitte, GP People

Nagrodzony: IKEA Retail, która na Facebooku stworzyła kampanię opartą na mini serii video-postów.

Najlepsza akcja rekrutacyjna

Nominowani: FORTUM Sprzedaż, Orbis, Future Processing, McDonald’s Polska, Robert Bosch

Nagrodzony: Polpharma, doceniona za kompleksową organizację pierwszego w Polsce rocznego programu stażowego, skierowanego do studentów i absolwentów biotechnologii i nauk pokrewnych.

Najlepsze wideo wizerunkowo-rekrutacyjne

Nominowani: Orbis, Aterima Med, Aviva.

Nagrodzony: Future Processing „Better Future – Medical Imaging Project”

Najlepsza wewnętrzna kampania employer branding

Nominowani: EPAM Polska, Grupa PZU, PKO Bank Polski, Apptension, Avon Cosmetics Polska, Orange Polska, IKEA Retail.

Nagrodzony: dwie równorzędne nagrody dla Apptension i Avon Cosmetics Polska

Nagroda Jury

Jury przyznało specjalne wyróżnienie firmie Aterima Med za organizację akcji “Jeszcze bardziej zaopiekowani”, a tym samym za dobre działanie nie tylko na rzecz swojej marki pracodawcy, ale także rynku agencji zatrudnienia, którego firma jest przedstawicielem.