Odkryj swoje silne strony

Odkryj swoje silne strony

Już czas – odkryj swoje silne strony!

Ile razy w życiu zastanawiasz się czy to co robisz w życiu jest najlepsze dla Ciebie. Czy realizujesz własne marzenia, a może marzenia rodziców czy partnerów życiowych?

Parę lat temu sięgnęłam po książkę „Teraz odkryj swoje silne strony?” Marcusa Buckinghama i Donalda Cliftona, teraz nadarzyła się nowa okazja. Badacze z instytutu Gallupa przebadali 2 miliony osób i odkryli, że ludzie na świecie różnią się talentami, umiejętnościami i wiedzą. Przy czym talent to każdy powtarzający się wzorzec myślenia, odczuwania i zachowania. Talenty nie zmieniają się w czasie, są trwałe i wyjątkowe.

Zadania, które wykonujemy z wykorzystaniem talentów nie tylko sprawiają nam przyjemność, ale też są doceniane przez otoczenie. Dlatego warto poznać swoje talenty, pracować nad nimi doskonaląc je, a prawda stanie się stwierdzenie, że praca staje się przyjemnością.

W instytucie Gallupa wyróżnili 34 talenty i opracowali specjalny test StrengthFinder, który pomaga odkryć nasze naturalne talenty. Test jest płatny i polega na wyborze jednego rozwiązania z dwóch zaproponowanych. Nie oznacza to wcale, że jedno rozwiązanie jest właściwe, ponieważ wszystkie rozwiązania są właściwe. Ale jedne są typowe dla osób o wybranych talentach.

O jakich talentach mówimy?

osiąganie aktywator elastyczność
analityk organizator pryncypialność
dowodzenie komunikatywność rywalizacja
współzależność kontekst rozwaga
rozwijanie innych dyscyplina empatia
bezstronność ukierunkowanie wizjoner
zgodność odkrywczość integrator
indywidualizacja zbieranie intelekt
uczenie się maksymalista optymista
bliskość odpowiedzialność naprawianie
wiara w siebie poważanie strateg
czar    

Teraz kiedy tak często zadajemy sobie pytanie – czy zawód, który wykonuję jest dla mnie odpowiedni oraz czy praca, którą wykonuję sprawia mi przyjemność – odkrycie odpowiedzi na to pytanie staje się łatwiejsze. Ale lektura książki „Odkryj swoje silne strony” wymaga skupienia i autorefleksji.

Inaczej do każdego zadania podejdzie Strateg, a inaczej osoba, która stawia na Empatię. Dla tej drugiej rezultat będzie drugorzędny, ale już odczucia innych będą pierwszorzędne. Komunikatywność czyli opisywanie i opowiadanie historii będzie ważne dla jednych, podczas gdy drudzy bedą chcieli być  w centrum uwagi.

Ta książka daje też wiele wskazówek dla menedżerów. Podpowiada jak rozmawiać z podwładnymi, by budować zespoły realizujące swoje zadania. Przecież dobry menedżer nie boi się zatrudniać lepszych od siebie, jeśli tylko wie jakimi talentami dana osoba dysponuje. W procesie rekrutacji warto skorzystać z assessment centre, który powinien ułatwić odkrycie talentów.

Książkę możesz kupić online TUTAJ. To link afiliacyjny. 

Podróż menedżera

Podróż menedżera

Książka Roberta Zegara i Ewy Lewczuk „Podróż menedżera” to osobisty przewodnik dla wszystkich zainteresowanych samodokształcaniem.

Jeśli nie masz czasu, pieniędzy ani dobrego coacha, z którym chciałabyś popracować, to ta książka to dobry start. Choć nie znajdziesz tu wyczerpujących odpowiedzi na nurtujące Cię pytania. 

Napisana w formie dialogu między nauczycielem i uczniem, w tej roli menedżer, książka „Podróż menedżera” prowadzi czytelnika przez kilkuetapowy proces poznawania siebie. To historia 9 spotkań, które mają na celu najpierw poznanie samego menedżera, a następnie wskazanie różnych aspektów pracy menedżera w grupie – od stylu menedżerskiego, po aktywne słuchanie i wpływanie na pracę grupy. Trochę mylący może być tytuł – podróż menedżera – ponieważ de facto chodzi o wzajemne dopasowanie menedżera i podwładnych do siebie, by optymalnie realizować stawiane przed zespołem cele biznesowe.

Autorzy zebrali myśli wybranych amerykańskich autorów podręczników o coachingu. Posłużyły im jako inspiracje do opracowania jakże licznych w tej książce tabel, podsumowań i list rzeczy do przemyślenia. Dobór wskazówek jest ciekawy, choć bardzo subiektywny i prowadzi od diagnozy do rozwiązań.

Narracja w postaci dialogu między nauczycielem i menedżerem rozbudza ciekawość czytelnika. Autorzy za pośrednictwem nauczyciela stawiają ciekawe pytania, a sama lista pytań jest ogromna, pozostawiają jednak swojego drugiego bohatera – menedżera – bez odpowiedzi. Można mieć wrażenie, że ta liczba pytań wręcz może przytłaczać menedżera.

Czy tak prowadzony dialog stanowi wartość dodaną? I tak i nie. Dla osób bardziej wnikliwych, którzy chcą spojrzeć na siebie z dystansu, lista stawianych pytań stanowi dobry punkt startowy do samodzielnych rozmyślań. I tu widać techniki coachingowe, skupione na zadawaniu dobrych pytań.

Natomiast ci, którzy oczekują nie tylko dobrych pytań, ale i wskazówek, muszą uzbroić się w cierpliwość, ponieważ więcej informacji ilustrujących poszczególne aspekty pracy menedżera autorzy opisują w drugiej części książki, od spotkania 5.

Zaletą książki „Podróż menedżera” jest jej objętość. Można ją czytać fragmentami, w drodze do pracy. Pokazuje, że nie każdy nadaje się na menedżera, ale każdy może podjąć wysiłek, by lepiej nauczyć się technik komunikacyjnych, opanować pewne narzędzia coachingowe, które sprawią, że menedżer będzie szybciej, łatwiej, efektywniej angażować swoich podwładnych w codzienną pracę zespołu. Wszystkim to wyjdzie na dobre. Jeśli natomiast nie jesteś menedżerem, ale chcesz polepszyć swoje relacje biznesowe z kolegami i partnerami, to część pytań i wskazówek możesz zastosować również u siebie.

Książka wydana przez wydawnictwo Słowa i Myśli. Można ją kupić online.

Polecam ciekawe książki!

Oto stale aktualizowana lista książek dla specjalistów employer brandingu. 

Skąd specjalista employer brandingu powinien czerpać wiedzę?

Skąd specjalista employer brandingu powinien czerpać wiedzę?

Skąd specjalista employer brandingu powinien czerpać wiedzę?

Każdy specjalista employer brandingu powinien stale uczyć się, by pogłębiać swoją wiedzę, a dzięki temu lepiej i pewniej kształtować niepowtarzalną markę pracodawcy. Tylko skąd czerpać wiedzę?

Oto kilka wskazówek, które podpowiedzą w jaki sposób można skutecznie szukać inspiracji.

 

1.Śledź trendy rynkowe.

Nie ma takiej firmy, która przeprowadzałaby samodzielnie wszystkie potrzebne badania rynkowe. Jest to nie tylko kosztowne, ale i czasochłonne. Dlatego warto studiować ogólnie dostępne bezpłatne raporty opracowywane przez firmy konsultingowe, instytuty badawcze i uczelnie wyższe. W ten sposób można zdobyć informacje na temat ogólnych trendów. 

Polecam Twojej uwadze RAPORTY – które dotyczą rynku pracy. Staram się tę listę aktualizowac na bieżąco.

Ale sam raport to początek. Trudniej samodzielnie wyciągać wnioski, czy opisywane zmiany są adekwatne w stosunku do branży, w której działa dana firma oraz w jakim tempie te zmiany następują.
Zmiany są stałym elementem otoczenia firmy i najczęściej mają charakter: technologiczny, prawny, ekonomiczny i społeczny. Co ważne wszystkie te zmiany zachodzą jednocześnie i powodują  wyzwania, przed którymi stoją firmy. To co firma uzna za wyzwanie, a co za szansę rozwojową zależy od menedżerów firmy.

Moje doświadczenie podpowiada mi, że właściwe rozpoznanie zmian i wyzwań stanowi trudność w firmach. Przeważają dwie opinie:

  • decyzje zapadają na szczeblu menedżerskim i dotyczą kwestii operacyjnych czyli spraw bieżących. W praktyce to oznacza, że menedżerowie są zaskoczeni zmianami na rynku pracy i podejmują działania, by raczej gasić pożary niż im zapobiegać.
  • decyzje zapadają na szczeblu menedżerskim, ale po konsultacjach w ramach grupy roboczej, której celem jest zbadanie trendów. Propozycje zmian są zazwyczaj lepiej dopasowane do rynku pracy i nie powodują aż tak wielu problemów z implementacją zmian w firmach.

Kolejnym ważnym dla mnie źrodłem wiedzy są książki i artykuły naukowe. Publikuję listę ciekawych książek – nie tylko z dziedziny HR, marketingu, ale również zarządzania.

Spójrz na polecane przez mnie:

 

Artykuły naukowe znajdziesz w Google Scholar.

 

2. Zapoznaj się z najlepszymi praktykami rynkowymi

Warto czerpać wiedzę od najlepszych. Wysoko sobie cenię przykłady dobrych praktyk, jakkolwiek rzadko działania takie można zastosować w danej firmie od razu. Ale to dobre źródło inspiracji.

Od kilku lat tworzę listę ciekawych kampanii employer brandingowych – polecam!

Media opisują nowe inicjatywy wielkich korporacji, które choć mają ogromną siłę medialną, to stanowią ok. 3000 pracodawców w Polsce. To zasługa ich działów PR. 

Znacznie więcej jest firm sektora MSP, ale dobre przykłady tych firm są stosunkowo rzadko promowane w mediach. Specjalistom employer brandingu pozostaje samodzielnie szukać informacji na temat case studies, które można znaleźć na łamach prasy HR-owej, blogach i wortalach HR.

Rekomendowane przeze mnie czasopisma to:

  • Personel Plus
  • Personel & Zarządzanie
  • HR Business Partner

Rekomendowane portale:

Rekomendowane przeze mnie blogi:

 

3. Poznaj własną organizację

Im więcej informacji zdobędziesz na temat własnej organizacji, tym lepiej możesz ją zrozumieć. O wyjątkowości organizacji stanowią zatrudnieni w niej ludzie. Tak jak każdy z nas jest inny, niepowtarzalny, tak i niepowtarzalne są organizacje, które tworzymy.

Podstawowy błąd jaki popełniają specjaliści employer brandingu to wyciąganie wniosków na bazie własnych opinii i doświadczeń. Tyle, że budując markę pracodawcy, grupą odbiorców są menedżerowie, pracownicy, kandydaci i inni interesariusze. Nie liczy się to co lubi specjalista EB, ale jaką opinię mają odbiorcy marki.

W tym celu firmy od lat badają opinie pracowników, poprzez badania ankietowe satysfakcji lub zaangażowania oraz badania jakościowe konceptów akcji i kampanii employer brandingowych. Ważna jest opinia większości, ponieważ marka pracodawcy powinna być adekwatna dla odbiorców i przez nich uznawana za ważną i wyjątkową.

W ostatnich latach ciekawym rozwiązaniem są tzw. culture booki – opisujące organizację, jej ludzi, zwyczaje, wartości i normy. Moją uwagę zwróciły culture booki nastepujących firm:

 

4. Słuchaj innych

Specjaliści employer brandingu powinni lubić innych ludzi i wsłuchiwać się w ich opinie. Mówiąc wprost lub między wierszami inni ludzie przekazują nam informacje o tym, co jest dla nich ważne. Podobnie w firmach, ludzie dzielą się opinią czym dla nich jest praca w ogóle, czy ma ona sens, czy jest satysfakcjonująca, i jak postrzegają danego pracodawcę. Dlatego obowiązkową praktyką specjalistów EB powinna być praca na różnych stanowiskach i w różnych działach firmy – jeden dzień w miesiącu – by poznać inną perspektywę. Jak wiele o własnej firmie dowiadują się szefowie, niech świadczy o tym program typu Kryptonim Szef.

 

5. Miej odwagę próbować coś nowego

Nikt nie znajdzie gotowej recepty jak budować markę pracodawcy w internecie lub na kartach książek. To zajęcia praktyczne, ale obarczone ryzykiem większego lub mniejszego popełnienia błędu, niedopasowania czy nieskuteczności. Dlatego warto pierwsze kroki stawiać u boku mentora, wewnętrznego lub zewnętrznego, konsultować propozycję i podchodzić do swojego zadania refleksyjnie. Skoro każda marka ma być unikalna, to i sposób jej budowania musi być unikalny.

Znajdź własnego mentora i konsultuj z nim swoje propozycje. Zadaniem mentora jest ostrzec Cię przed wpadką, ale i rozwijać Twoje skrzydła.

Photo by Randy Tarampi on Unsplash

Polecam Twojej uwadze:

Kim jest specjalista employer brandingu?

Jak napisałam książkę w 6 tygodni?

Jak napisałam książkę w 6 tygodni?

Jak napisałam książkę w 6 tygodni?

część 3.

Bardzo wiele czasu poświęciłam na rozmyślania – a jaka ta książka ma być.

Czy ma to być skrypt dla studentów i uczestników moich kursów i szkoleń, a może zeszyt ćwiczeń. Szybko zrezygnowałam z tych pomysłów, ponieważ zdałam sobie sprawę, że employer branding czyli proces budowania marki pracodawcy to stosunkowo nowa dziedzina i trzeba skupić się na uporządkowaniu podstaw. Trzeba opowiedzieć czym jest employer branding, jakie czynniki wpłynęły na powstanie tej idei, zarówno w Polsce, jak i na świecie, a dopiero w kolejnym kroku przedstawić praktyczne wskazówki – jak tworzyć strategię employer brandingową.

W ten sposób, troszkę metodą eliminacji, troszkę za sprawą licznych rozmów z uczestnikami moich kursów, a także po przejrzeniu książek dostępnych w języku polskim na temat employer brandingu, doszłam do wniosku, że moja książka powinna być vademecum dla zabieganego i zapracowanego menedżera.

Dlaczego? Ponieważ employer brandingiem zajmują się przede wszystkim menedżerowie z działów HR, PR i marketingu. Chcą dostać wiedzę w pigułce, ale też sami wyrobić sobie opinię na podstawie dostarczonych informacji.

Ta decyzja to był kolejny krok milowy. Już wiedziałam, że muszę pisać zwięźle, skupiać się na sednie, a nie rozwlekać i dodawać dygresje. O ile to możliwe wskazywać dobre przykłady. Ponieważ sama jestem marketerem, cenię podsumowania wizualne, które porządkują wiedzę – a w takich sytuacjach najlepiej sprawdzają się tabelki i rysunki. Dlatego w mojej książce jest ich mnóstwo.

Kiedy już książka została wydana, dowiedziałam się, że jest to pozycja ceniona przez studentów, którzy sami poszukują informacji na temat employer brandingu, piszą prace magisterskie lub eseje. To niesamowite uczucie czytać wiadomości w serwisie academia.edu z podziękowaniem na napisanie książki.

Dlatego zachęcam innych do pisania. Książkę można napisać w 6 tygodni!

Część 2.

Dobre przygotowanie jest najważniejsze. Wiedza jaką dysponuje autor, który planuje napisać książkę ekspercką jest ogromna. Ale trzeba zadbać również o to, by przekazać ją we właściwy sposób.

Obowiązkiem każdego autora jest weryfikacja merytoryczna każdego źródła informacji podanego w książce, jak również weryfikacja wiedzy ogólnej – takiej jak cytaty, nazwy modeli, autorzy reguł / praw, rysunków itp. Jeśli zrobimy to sami – oszczędzamy później swój czas, pieniądze i mamy pewność, że wszystko jest sprawdzone. Możemy to również zlecić redaktorowi naukowego, ale nie każdy wydawca ma taką osobę w swoim zespole.

Podstawowymi narzędziami są: Wikipedia oraz przeglądarka Google Scholar. Jeśli chcemy znaleźć autora jakiejś reguły jak np. 4P z marketing mix – najpierw korzystajmy z Wikipedii (lepiej w języku angielskim, niż w polskim – jest bogatsza). Ta nam wskaże, że jest to E.J. McCarthy. Następnie w przeglądarce Google Scholar uzupełniamy potrzebne nam informacje – kiedy ta reguła została opublikowana po raz pierwszy. Umożliwia ona przeszukiwanie po hasłach, nazwiskach autorów, datach publikacji.

W przypadku powoływania się na książki, artykuły, serwisy internetowe, konferencje należy podać: imię i nazwisko autora (lub przynajmniej inicjały imienia i nazwisko), datę publikacji, nazwę medium (czasopismo, serwis, wydawca + miasto wydania), stronę, a w przypadku publikacji internetowych także datę dostępu. Dodatkowo warto wiedzieć czy autor jest kobietą czy meżczyzną – co przydaje się kiedy opisujemy jaką teorię. Zamiast wciąż używać nazwiska – można skorzystać z frazy „autorka” lub „autor”. Ponadto inaczej odmienia się w języku polskim nazwiska kobiet i mężczyzn.

Kolejny obowiązek autora to dbanie o poprawność językową, ortografię, interpunkcję i gramatykę. Język polski zmienia się, więc jeśli nie jesteśmy filologami to lepiej korzystać ze słowników – najlepiej: Słownika Języka Polskiego, Słownika Ortograficznego oraz książki Polszczyzna na co dzień.

Na co warto zwracać uwagę:

  1. pisownia liczebników: głównych i porządkowych
  2. pisownia dat
  3. odmiana nazwisk i nazw własnych
  4. odmiana wyrazów obcych, pochodzących np. z angielskiego, francuskiego
  5. pisownia nie z czasownikami, rzeczownikami i przymiotnikami
  6. skróty
  7. pisownia nazw świąt, wydarzeń historycznych
  8. kiedy używać ilość (dla niepoliczalnych jak czas, woda), a kiedy liczba (dla policzalnych jak książka, ludzie)

Pamiętajmy też o tym, że we współczesnym języku polskim nie ma już liter „v” i „x”, zostały zastąpione przez „w” i „ks”. Ta reguła nie obowiązuje w przypadku imion, nazwisk i nazw własnych – szanujemy oryginalną pisownię. Mówimy jedynie o pisowni rzeczowników z literkami v/w i x/ks.

Kilka przykładów:

Poprawnie Niepoprawnie

faks

wideo

e-mail lub mejl

zastępca

wiceprezes, wiceprzewodniczący

maksilokata

miniratka

16.10.2017 – jako data

16 października 2017

15. rocznica ślubu

8. konferencja / VIII konferencja

HR-owiec

PSPR-owiec (członek organizacji PSPR)
ww.

fax

video

email, mail

z-ca

vice prezes, vice-przewodniczący

maxi lokata

mini ratka

16. październik 2017

16.X.2017

15-ta rocznica ślubu

8-ma konferencja

HRowiec

PSPRowiec

w/w

Polecam też dyskusje w poradniach językowych. Im poprawniej będziemy pisać, tym mniej pracy zostawimy korektorom.

część 1.

Wiele osób pyta mnie o to, jak napisałam książkę, jak się do tego zabrałam oraz czy faktycznie zajęło mi to 6 tygodni. Jak zorganizowałam sobie pracę? Jak porządkowałam materiały?

Pomysł na napisanie książki zrodził się samoistnie. Ale najpierw odrobina historii. W 2000 roku, kiedy rozpoczynałam zajęcia w ramach kursu „Wstęp do zagadnień Public Relations” napisałam skrypt, który był uzupełnieniem informacji przekazywanych na warsztatach. To był bardzo dobry pomysł, a sama publikacja była bardzo dobrze przyjęta, jako zawierająca najważniejsze informacje, logicznie skonstruowana, praktyczna. Wciąż jest na półkach wielu PR-owców, mam nadzieję.

Zainteresowanie dziedziną employer brandingu rosło stopniowo od 2005 roku, a wiosną 2014 roku w księgarniach były dostępne tylko dwie książki napisane przez polskich autorów, jedna przez praktyka, druga przez wykładowcę akademickiego. Byłam już wówczas doktorantką na jednej z warszawskich uczelni wyższych i zbierałam materiały na temat employer brandingu. Jednocześnie byłam zapraszana na spotkania i konferencje branżowe i dzieliłam się moją wiedzą na temat employer brandingu. Pewnego dnia moje koleżanki wpadły na pomysł, bym napisała własną książkę. Ta idea bardzo przypadła mi do gustu. Nurtowało mnie jednak pytanie – jak pisze się profesjonalną książkę, której celem jest dzielenie się wiedzą.

Przyznaję, że jestem typem chomika książkowego. Sporo czytam, a książki, które uważam za wartościowe chciałabym mieć zawsze obok siebie. Jeśli zainteresuje mnie jakiś artykuł w prasie, wyrywam kartki z nadzieją, że kiedyś pewnie się przydadzą. Przechowuję też materiały z konferencji – kopie prezentacji, broszury, foldery, już nie raz materiały te okazywały się być bezcenne.

Kiedy już postanowiłam napisać książkę, zaczęły się pojawiać watpliwości, ale jak to zrobić rzetelnie, odpowiedzialnie i z pożytkiem dla czytelnika. Stos z materiałami rósł w dynamicznym tempie, a ja nadal nie wiedziałam, jak to wszystko ogarnąć. Postanowiłam skorzystać ze starej metody, którą stosuję od lat przygotowując się do szkoleń czy prelekcji. Wszystkie materiały gromadzę na dywanie i każdą rzecz przeglądam, jednocześnie segregując – nadaje się lub się nie nadaje. Jednak w przypadku książki tych materiałów było naprawdę sporo. Oprócz książek, notatek z przeczytanych książek, artykułów z polskich czasopism, wydruków artykułów z serwisów internetowych, były też artykuły w języku angielskim, do których dotarłam na temat employer brandingu.

W ten sposób powstała „metoda pudełkowa”.

Książka miała być poświęcona dwóm zagadnieniom – czym jest employer branding oraz jak opracować strategię employer brandingową. Dlatego też wszystkie materiały: dane i informacje przeglądałam pod tym kątem. Dziś z perspektywy czasu uważam to za bardzo przydatną metodę. Zastosowałam ją ponownie przy pisaniu kolejnej książki w dwa lata później. Tak by pisać na temat, a nie pisać wszystko co wiem na dany temat.

Dodatkową trudnością był czas przeznaczony na pisanie. Okazało się, że na napisanie książki mam tylko 6 tygodni, od połowy czerwca do końca lipca 2014 roku. Dla początkującego pisarza to jak bieg  na 100 metrów z przeszkodami.

Dlatego wszystkie materiały do książki podzieliłam na 6 grup, co w rezultacie dało 6 rozdziałów książki.

Etap porządkowania materiałów uważam za bardzo ważny. W praktyce oznaczało to również sprawdzanie źródeł – zarówno w serwisie Google Scholar, który szczerze polecam, jak i bazie publikacji naukowej. Zajęło to sporo czasu. Ale wiedziałam, że jeśli tego nie zrobię zawczasu, i tak będę musiała to zrobić w trakcie pisania książki. To jednak spowoduje wytrącenie z reżimu pisania, a efektem będzie panika.

Jak zaplanowałam, tak i zrobiłam. Napisałam książkę w 6 tygodni.

Dziś pewnie skorzystałabym z porad Tiago Forte zapisanych w książce „Zbuduj swój drugi mózg”

Mija rok od premiery mojej drugiej książki „Praktyka employer brandingu. Rozmowy z menedżerami”

Mija rok od premiery mojej drugiej książki „Praktyka employer brandingu. Rozmowy z menedżerami”

Mija rok od premiery mojej drugiej książki „Praktyka employer brandingu. Rozmowy z menedżerami”. To niesamowite uczucie.

Wiele się przez ten rok wydarzyło. Trójka moich rozmówców zmieniła pracę. Ale nadal wszystkie opisane firmy są godne polecenia jako organizacje odpowiedzialnie budujące swoje relacje z pracownikami i świadomie kształtujące swoje marki pracodawców. I to jest w tym wszystkim najważniejsze i budujące.

Ta książka jest dla mnie szczególna. Przede wszystkim z uwagi na formułę książki – rozmowy z niezwykle ciekawymi menedżerami. Przyznaję, że każda rozmowa była inna, nie tylko z uwagi na fakt, jak różne są firmy i jak różni są ludzie. Ale każdy z moich rozmówców patrzy na swoją organizację z wyjątkowej perspektywy i tym samym odkrywa przede mną zupełnie inną rzeczywistość.

Bardzo cenię sobie rozmowy z innymi osobami. Wsłuchanie się w inną osobę uczy mnie pokory i cierpliwości, ale i utwierdza mnie co jest naprawdę ważne w praktykowaniu employer brandingu. Coraz więcej dobrych przykładów employer brandingu znajduję w firmach, które w ogóle nie używają tego określenia, nie reklamują się, ba są znane tylko w swoim regionie. Ale i coraz więcej krytycznych uwag słyszę na temat firm, które zbyt intensywnie nagłaśniają swoje akcje i kampanie.

Wiem też, że jest coraz liczniejsze grono kandydatów, którzy najpierw chcą poznać menedżera, a potem dopiero firmę. Chcą widzieć w drugim człowieku człowieka, a nie poprawnego dyplomatę.

W trakcie rozmów moi rozmówcy wielokrotnie przywoływali sytuacje, z którymi się mierzyli i pokazywali jak wpłynęła ona na ich zachowanie i postawę. Dla mnie każdy z tych top menedżerów jest inspiracją. Można wiele nauczyć się poznając więcej szczegółów, a nie jedynie suchy opis jakiejś sytuacji.

Przypomnę z kim rozmawiałam:

  • Krystyną Matysiak z LINK4
  • Mirosławem Kępińskim z Newnited
  • Mają Chabińską-Rossakowską z DHL
  • Dagmarą Głowacką z Kongsberg Automotive 
  • Małgorzatą Węgierek z Havas Media
  • Arturem Pielakiem i Markiem Ściążko z Velvet CARE
  • Andrzejem Borczykiem z Microsoft
  • Ewą Zmysłowską z PwC
  • Jarosławem Czają z Future Processing
  • Robertem Ogórem z AMBRY

TUTAJ możesz kupi książkę.

Machiavelli a rynek pracy

Machiavelli a rynek pracy

Od lat nauki Machiavelliego fascynują. Spisane ponad 500 lat temu wskazówki wciąż stanowią temat dysput, dla jednych są przestrogą, a dla innych niekwestionowanym drogowskazem życia. „Książę” jest też dobrze znany menedżerom, choć watpię czy wiedzę czerpią z oryginału czy raczej z opracowań i interpretacji innych autorów. 

Jeśli przyjąć, że „człowiek, który w każdym swym postępku zdecydowany jest przestrzegać zasad dobra, musi nieuchronnie zginąć wśród tylu, którzy nie są dobrymi”*, to pojawia się smutna perspektywa życia w społeczeństwie.

Czy warto poświęcać czas pracodawców i pracowników, by dyskutować na temat wartości, tworzyć normy i kodeksy postępowania, wdrażać kodeksy etyczne?  Trzeba też przyznać, że ci którzy mają swoje zasady, którzy nie boją się wybierać drogę nie na skróty żyje się po prostu trudniej.

 

Wartości na kartce, a życie toczy się swoim torem

W wielu organizacjach lista wartości istnieje jedynie na papierze. Powstała z inicjatywy właścicieli lub zarządu, bo tak wypada, można się na nią powoływać w materiałach informacyjnych, jest nośna i wzbudza podziw. I na tym koniec. Jest martwa, zamknięta w zbiorze literek.

Nie ma żadnego wpływu na postępowanie ludzi. To co dzieje się w firmie jest wypadkową sił wpływów poszczególnych osób i grup. Zwycięża silniejszy, bardziej bezwzględny, podejrzliwy – ale tylko do czasu, kiedy w organizacji są jeszcze naiwni, postępujący według jakiś zasad etycznych.

Z chwilą gdy ich zabraknie, na polu bitwy pozostaną tylko podobni do siebie, kwestią czasu jest jak szybko organizacja podupadnie. Trudno jest funkcjonować w organizacji, w której nikomu się nie ufa. Gdyby Machiavelli miał rację i wszyscy postępowaliby zgodnie z tą zasadą, to organizacje nie przetrwałyby. A tak nie jest.

W Japonii są firmy założone ponad 1000 lat temu, w Europie dobrze radzą sobie firmy rodzinne o globalnym zasięgu (sieci handlowe, fabryki, banki itp.), które są prowadzone przez kolejne pokolenia menedżerów-właścicieli. Osoby te mają jasne zasady prowadzenia biznesu, jak również władzę, by eliminować z grona swoich współpracowników tych, którzy postępują niezgodnie z tymi zasadami. Zasady postępowania nie są tożsame z celami firmy. To, że firmy dążą do wypracowania zysków, przetrwania na konkurencyjnym rynku nikogo nie powinno dziwić. Zasady opisują sposób w jaki ten cel jest osiągany.

 

Wszystko zaczyna się od zaufania

Wiele mówi się o zaufaniu i odpowiedzialności. Nie można budować firm bez okazywania zaufania partnerom i współpracownikom. W wielu organizacjach, nie tylko tych partycypacyjnych, sami pracownicy mogą wpływać na to z kim chcą pracować.

Monitoring społeczny jest niezwykle silnym bodźcem do zmian, albo dana osoba dostosuje się, albo opuści zespół. Dzieje się tak wtedy, kiedy pracownicy wierzą w zasady. A wierzą wówczas, kiedy właściciele i menedżerowie respektują zasady i postępują zgodnie z nimi na co dzień.

I choć Machiavelli miał rację pokazując ciemną stronę postępowania ludzi władzy, to takie działania prowadzone przez współczesnych menedżerów powinny być rzadkością. Są krótkowzroczne i destrukcyjne dla organizacji zarządzanych przez takie osoby. * cytat za https://pl.wikipedia.org/wiki/Książę_(utwór)