Rzecz o odpowiedzialności

Rzecz o odpowiedzialności

Rzecz o odpowiedzialności

Przeglądając materiały na temat odpowiedzialności od razu przypomniałam sobie fragment książki „Korporacja” Joela Bakana.

Jeszcze w XVI wieku każdy właściciel odpowiadał całym swoim majątkiem za siebie, swoją firmę i swoje gospodarstwo. Jeśli tworzono spółki, miały one charakter spółek cywilnych, w których nadal właściciele odpowiadali całym swoim majątkiem.

Spójrzmy na historię.

 W owym czasie dominowała forma spółki osobowej (cywilnej), w które względnie małe grupy osób, związane więzami osobistej lojalności i wzajemnego zaufania, łączyły swe środki w jedną wspólną pulę i zakładały przedsiębiorstwo, którego były właścicielami a zarazem zarządcami [1]

 Niedługo później powstały korporacje, w których oddzielono funkcję właściciela od funkcji zarządzania.

Do połowy dziewiętnastego stulecia większość czołowych biznesmenów i polityków opowiedziała się za taką zmianą prawa, które ograniczałoby odpowiedzialność akcjonariuszy do wysokości ich wkładu w daną spółkę. Jeśli ktoś kupił akcje za sto dolarów, rozumowali, to powinien  być wolny od odpowiedzialności za cokolwiek ponadto, bez względu na to, co stanie się z firmą.

Zwolennicy „ograniczonej odpowiedzialności”, jak zaczęto określać tę koncepcję, twierdzili, że rozwiązanie takie jest niezbędne, aby przyciągnąć na rynek akcji inwestorów z klas średnich. „Ograniczona odpowiedzialność umożliwiałaby osobom o umiarkowanych środkach nabywanie udziałów w inwestycjach ramię w ramię ze swymi zamożniejszymi sąsiadami – stwierdziła w swym raporcie z 1851 roku specjalna komisja angielskiego parlamentu do spraw spółek – a to z kolei oznaczałoby dla nich „podniesienie szacunku do samych siebie, zachętę dla ich inteligencji oraz jeszcze jeden powód do zachowania porządku i poszanowania praw własności.

Politycznym uzasadnieniem idei ograniczonej odpowiedzialności było położenie kresu konfliktowi klasowemu poprzez wciągnięcie pracowników w orbitę systemu kapitalistycznego. Subtelną aluzją do tego było cytowane stwierdzenie komisji. Równolegle do politycznego funkcjonowało także ekonomiczne uzasadnienie wprowadzenia ograniczonej odpowiedzialności – było to mianowicie dążenie do rozszerzenia puli potencjalnych inwestorów. Edinburgh Journal w artykule z roku 1853 argumentował:

Człowiek pracy nie rozumie położenia kapitalisty. Można temu zaradzić, stawiając jego samego w tej sytuacji […] Kiedy robotnicy będą mogli działać wspólnie jako współwłaściciele kapitału, cały ich pogląd na stosunki między kapitałem a pracą ulegnie radykalnej przemianie. Uświadomią sobie, ile zmartwień i trudu kosztuje utrzymanie w znośnym porządku choćby małego przedsiębiorstwa […] klasy średnie i wykonawcze odniosłyby wielkie korzyści materialne i społeczne poprzez praktyczne doświadczenie funkcjonowania kapitału akcyjnego.

Ograniczona odpowiedzialność miała też jednak swoje minusy. Krytycy tej koncepcji po obu stronach Atlantyku sprzeciwiali się jej głównie ze względów etycznych, ponieważ pozwalała ona inwestorom na wychodzenie bez szwanku z upadłości swoich spółek. Krytycy ci przewidywali, że spowoduje ona załamanie osobistej odpowiedzialności moralnej, czyli wartości, która od wieków rządziła światem handlu. […] Pomimo takich obiekcji, zasada ograniczonej odpowiedzialności została wpisana w prawo dotyczące korporacji – w Anglii w roku 1856, a w Stanach Zjednoczonych w drugiej połowie XIX wieku (aczkolwiek w różnych stanach w różnych latach).” [2]

Ważną rolę w rozwoju różnych form kapitalizmu odegrała również kultura protestancka. To ona przecież stawiała za cel ponoszenie odpowiedzialności za własny los. Dobrze znane przysłowie „jesteś kowalem własnego losu” świetnie oddaje tę ideę.

Jakże chętnie oglądamy filmy, czytamy książki, artykuły czy reportaże o ludziach, którzy wzięli los we własne ręce. Czyli byli odpowiedzialności za własne życie. Czasem ich los splata się z losami dziesiątek, setek a nawet tysięcy innych osób. Mowa o tych przedsiębiorcach, którzy zbudowali dobrze prosperujące firmy, zatrudniające dziś pracowników.

 

Odpowiedzialność z punktu widzenia pracownika i pracodawcy

Gdy mowa o odpowiedzialności, można ją rozważać z punktu widzenia pracodawców i pracowników. Wiele przepisów prawnych reguluje wzajemne prawa i obowiązki stron, jak polski Kodeks pracy, i nie będę się do tego tutaj odnosić.

 Słownik Języka Polskiego odpowiedzialność definiuje jako 1. «obowiązek moralny lub prawny odpowiadania za swoje lub czyjeś czyny», 2. «przyjęcie na siebie obowiązku zadbania o kogoś lub o coś» [3]

Zatem najpierw rozważmy jakie wiele firm rozumie odpowiedzialność jako przyjęcie na siebie obowiązku zadbania o kogoś lub o coś. Jak wiele firm uznaje odpowiedzialność jako jedną z wartości? Szybkie wyszukiwanie informacji w Internecie przynosi odpowiedź na to pytanie. Nie wszystkie – ale bardzo wiele. [4]

Oto kilka przykładów:

 

Akzo Nobel – Odpowiedzialność za nasze czyny

„Biznes musi działać w określonych ramach. Nasi pracownicy muszą zdawać sobie sprawę z istnienia zasad i praw, których należy przestrzegać, bez względu na to w jakiej części świata pracują. Jednak uczciwość i odpowiedzialność wykraczają dalej – oznaczają działanie we właściwy sposób, którego musimy przestrzegać zarówno jako osoby indywidualne, jak i jako firma. Etyczne i odpowiedzialne zachowanie ma dla nas ogromne znaczenie. Jeśli będziemy działać we  właściwy sposób, ludzie będą wiedzieć, że naszej firmie można zaufać. Będą bardziej chętni do współpracy i chętniej będą w nas inwestować – co przekłada się na nasz długoterminowy rozwój.” http://www.akzonobel.com/pl/aboutus/executive_committee/

 

Infovide-Matrixodpowiedzialność  

„Doprowadzamy do końca zadania, których się podejmujemy, nawet te najtrudniejsze – nie unikając przy tym poszukiwania niekonwencjonalnych rozwiązań. Przyjmujemy odpowiedzialność zarówno za sposób realizacji, jak i efekty naszej pracy mierzone wartością, jaką wnosimy do biznesu naszych Klientów.” http://www.infovidematrix.pl/index.php?page=misja-wizja-wartosci-strategia

 

Microsoft – Odpowiedzialność za zobowiązania, wyniki i jakość wobec klientów, akcjonariuszy, partnerów i pracowników:

1.     Dotrzymywanie słowa
2.     Branie odpowiedzialności za osiągnięcia własne, zespołu i grupy
3.     Tworzenie celów, które są wartością dodaną również dla „sponsorów” (osób finansujących nasze przedsięwzięcia)
4.     Przewyższanie oczekiwań klientów wewnętrznych oraz zewnętrznych
5.     Tworzenie i ulepszanie procedur i praktyk, aby wykonywać zadania w najlepszy i najbardziej efektywny sposób
6.     Odpowiednie planowanie z uwzględnieniem potencjalnych barier
7.     Odróżnianie działań od wyników
8.     Delegowanie zadań, kiedy jest taka potrzeba, i udzielanie innym odpowiedzialności za delegowanie zadania [5]

Troszkę inaczej do tematu odpowiedzialności podeszła polska firma Gemius.

Odpowiedzialność. Walczymy o zadowolenie naszych klientów. Jako pracownicy jesteśmy odpowiedzialni nie tylko za zadania nam powierzone, ale również za ich efekty, użyteczność dla innych pracowników, a przede wszystkim za ich wpływ na zadowolenie klientów.

Jeśli dodatkową wskazówką będzie myśl Winstona Churchilla, że „ceną wielkości jest  odpowiedzialność”, to warto przestudiować Jima Collinsa. Używa on określenia, że za rozwój firm są odpowiedzialni szefowie, którzy stawiają sobie realne i ambitne cele, z żelazną dyscypliną realizują swoje zobowiązania i stale się doskonalą. [6]

Idea ta była znana i wcześniej. „Paul W. Litchfield, który w połowie dwudziestego wieku przez trzydzieści dwa lata stał u steru Goodyear Tire uważał, ze kapitalizm nie przetrwa, o ile równość i współdziałanie nie zajmą miejsca podziału i konfliktu między robotnikami a kapitalistami. Choć część jego kolegów po fachu piętnowała go mianem socjalisty i marksisty, Litchfield śmiało robił swoje, wdrażając programy zdrowotne, socjalne i oświatowe dla pracowników i ich rodzin oraz dopuszczając pracowników w szerszym zakresie do głosu w sprawach firmy. Jego szczególną dumą był pracowniczy Senat i Izba reprezentantów, wzorowane na strukturze amerykańskiego Kongresu, które miały prawo decydowania w sprawach zatrudnienia, włącznie z płacami.” [7]

Z drugiej strony są firmy, które przenoszą ciężar odpowiedzialności z zarządów i właścicieli na pracowników. Mowa o TPM, czyli Total Participation Management, systemie zarządzania opartym na partycypacji. Najbardziej znanym przykładem jest SEMCO – brazylijska firma rodzinna prowadzona przez Ricardo Semlera. Ale ten model zarządzania wprowadziła kilka lat temu firma Harley Davidson oraz Southwest Airlines. W tych firmach każdy pracownik jest odpowiedzialny nie tylko za siebie, za swoją pracę ale i za całą firmę. Więcej o filozofii SEMCO tutaj [8]

Trudno nie zgodzić się z Antoine de Saint-Exupery, że „Być człowiekiem to właśnie być odpowiedzialnym”.

 

A może chcesz przeczytać tę książkę w oryginale. Jest dostępna w wersji angielskiej w księgarni Amazon.pl 

link do książki Korporacja – wersja angielska

To link afiliacyjny, więc kiedy kupisz książkę, ja otrzymam niewielką prowizję. 


[1] Joel Bakan „Korporacja” wydawnictwo Lepszy Świat, Warszawa 2006, str. 14

[2] Opt. cit str. 20-22

[4] Poszukując informacje na temat odpowiedzialności firm, nie szukałam frazy „odpowiedzialność społeczna biznesu”

[5]  Agata Stachowicz-Stanusch „Potęga wartości” One press 2007, str.169

[6] Porównaj Jim Collins „Od wielkiego do dobrego” wydawnictwo SPM Projekt, oraz „Great by choice” wydawnictwo Harper Business

[7] Joel Bakan „Korporacja” opt.cit. str. 27-28

Julita Dąbrowska

Julita Dąbrowska

Autorka bloga, na co dzień pomaga firmom budować marki korporacyjne i marki pracodawców (współpraca ad hoc oraz współpraca projektowa). Punktem wyjścia jest odkrycie czym dana organizacja wyróżnia się od innych. W tym celu prowadzi badania jakościowe i ilościowe, przeprowadza diagnozę organizacji na podstawie już pozyskanych informacji i raportów, pomaga w opracowywaniu i weryfikacji strategii marki i strategii komunikacji marki. Szkoli dzieląc się swoją wiedzą na blogu, na łamach książek i e-booków, w trakcie szkoleń stacjonarnych i online, 

Obejrzyj pełen film na podstawie książki Joe Badana 

https://www.youtube.com/watch?v=Y888wVY5hzw

Warsztaty dla studentów z 4 krajów w ramach XXIII Forum Ekonomicznego w Krynicy

Warsztaty dla studentów z 4 krajów w ramach XXIII Forum Ekonomicznego w Krynicy

Warsztaty dla studentów z 4 krajów w trakcie XIII Forum Ekonomicznego 

W dniach od 26.08.2013 do 05.09.2013 w Warszawie oraz w Krynicy odbędą się warsztaty dla 51 studentów z 4 krajów: Polski, Niemiec, Kazachstanu, Kirgizji. W ramach projektu finansowanego ze środków unijnych „Aktywni, młodzi – wartość dla pracodawców” (działanie 3.2: Młodzież na świecie: współpraca z krajami nie sąsiadującymi z Unią Europejską) studenci wezmą udział w kilkudniowych warsztatach poświęconych komunikacji biznesowej, przedsiębiorczości, edukacji obywatelskiej oraz w spotkaniach z udziałem polskich biznesmenów oraz przedstawicieli administracji publicznej i samorządowej. Warsztaty na temat komunikacji biznesowej poprowadzi Julita Dąbrowska.

Omówi m.in. następujące zagadnienia:

  • bycie liderem, cechy odpowiedzialnego lidera
  • bycie członkiem grupy, role społeczne członków grupy
  • komunikacja między pracodawcą a potencjalnym pracownikiem
  • idea employer brandingu
  • budowanie marki osobistej czyli rzecz o personal brandingu
  • networking i jego wykorzystanie w procesie poszukiwania pracy

Więcej informacji na temat projektu: link

Refleksje po warsztatach już na początku września.

Julita Dąbrowska

Julita Dąbrowska

Autorka bloga, na co dzień pomaga firmom budować marki korporacyjne i marki pracodawców (współpraca ad hoc oraz współpraca projektowa). Punktem wyjścia jest odkrycie czym dana organizacja wyróżnia się od innych. W tym celu prowadzi badania jakościowe i ilościowe, przeprowadza diagnozę organizacji na podstawie już pozyskanych informacji i raportów, pomaga w opracowywaniu i weryfikacji strategii marki i strategii komunikacji marki. Szkoli dzieląc się swoją wiedzą na blogu, na łamach książek i e-booków, w trakcie szkoleń stacjonarnych i online, 

Dlaczego w Polsce nie prowadzi się kampanii employer brandingowych adresowanych do pokolenia X?

Dlaczego w Polsce nie prowadzi się kampanii employer brandingowych adresowanych do pokolenia X?

Dlaczego nie prowadzi się kampanii adresowanych do pokolenia X?

 

Odkąd idea employer brandingu zagościła na dobre w Polsce, realizowane kampanie zewnętrzne były i są adresowane głównie do kandydatów reprezentujących pokolenie Y czy Z.

W tym celu organizowane są targi pracy (także wirtualne) na uczelniach wyższych oraz programy staży i praktyk studenckich. Młodzi mogą brać udział w programach adresowanych do tzw. talentów (talent management). Przykłady z życia – wystarczy zapoznać się z materiałami prasowymi / informacyjnymi firm nagrodzonych w konkursach na najlepszych / najbardziej pożądanych pracodawców (lista Universum, Top Employer, Great Place to Work, Antal International czy Randstad). Na plakatach i w filmach wideo tylko uśmiechnięte i zadowolone ze swojej pracy twarze 20 i 30-latków.

Kampanie rekrutacyjne dla kandydatów z pokolenia X? Nie ma.

Nie są prowadzone, przynajmniej nie w Polsce. Ba są firmy, które wprost komunikują, że są zainteresowane zatrudnieniem tylko osób z niewielkim lub żadnym doświadczeniem, absolwentów lub studentów ostatnich lat studiów.

Budujemy naszą organizację „od wewnątrz”, zatrudniając pracowników na podstawowe stanowiska menedżerskie i systematycznie awansując ich na kolejne szczeble, w miarę zdobywanych umiejętności. Oznacza to, iż nikt z zewnątrz (z innych firm) nie jest zatrudniany na wyższe stanowiska kierownicze. Awansują na nie nasi pracownicy.” (link do informacji firmy Procter & Gamble [1]).

Aktualny kryzys gospodarczy spowodował, że od 2008 roku pracę straciło wielu pracowników z pokolenia X. Nie zawsze takim pracownikom udaje się znaleźć nowego pracodawcę w zawodzie, który wykonywali do tej pory (może poza grupą informatyków, spedytorów którzy są wciąż poszukiwani na rynku pracy). Programy outplacementowe też nie zawsze pomagają. A coraz częściej proponuje się tym pracownikom, by zmienili zawód i zaczynali kariery od początku, konkurując ze znacznie młodszymi kandydatami. Wsparcie rosnącej jak po deszczu gromady coachów nie rozwiąże sprawy. Ofert pracy dla pokolenia X jest stosunkowo mało, tych na stanowiska menedżerskie jeszcze mniej.

Jest jednak coś, co mają pracownicy pokolenia X i co jest niezwykle cenne. To wiedza i doświadczenie, którego nie można zdobyć inaczej niż pracując. Nie uda się jej zdobyć czytając książki, blogi czy uczęszczając na seminaria i konferencje. Malcolm Gladwell ocenił, że by być ekspertem trzeba przepracować 10 tys. godzin. Właśnie tyle, ile przepracował mniej więcej czterdziestoletni specjalista czy menedżer (zakładając, że pracował przez co najmniej 10,5 roku, 48 tygodni w roku, 40 godzin tygodniowo).

Oczywiście nie każdy reprezentant pokolenia X musi być menedżerem. Do tego wymagane są cechy tzw. inteligencji społecznej – a nie każdy może się nimi pochwalić. Ale jest wśród tego pokolenia bardzo wieku samodzielnych specjalistów – umysłowych jak i fizycznych, których kwalifikacje powinny być docenione? Czy są?

Czy nadal myślimy stereotypami? Czy nadal na recepcji musi witać nas młoda dwudziestolatka, a może … uśmiechnięta pięćdziesięciolatka? Podobnie czy w sekretariatach jest miejsce głównie dla młodych? Czy recepcja i sekretariat to miejsce na rozpoczęcie kariery, by następnie piąć się do działów merytorycznych jak finanse, marketing, human resources czy logistyka, sprzedaż. Tak przecież jest to postrzegane w jakże wielu firmach w Polsce.

Odwiedzając różne firmy w Niemczech czy w Skandynawii bardzo często spotykałam pięćdziesięciolatków (nie tylko panie, ale również panów) w recepcji i w sekretariacie. Osoby te godnie reprezentowały interesy swoich pracodawców, udzielały rzeczowych odpowiedzi i informacji. Były zadbane, pogodne i zadowolone ze swojej pracy – co było widać i czuć. Nigdy też nie miały problemów z dress codem organizacji.

Jeszcze nie tak dawno w Polsce nie było gazet adresowanych do kobiet powyżej 35. roku życia. Na szczęście dziennikarki i redaktorki też się starzeją i dziś choć kilka tytułów jest adresowanych do kobiet dojrzałych, są w nich reportaże i wywiady, z których dowiadujemy się jak żyją, pracują i w ogóle radzą sobie 40-, 50- a także 60-letnie kobiety. Ale w reklamach nadal królują młode aktorki i piosenkarki, poddane zabiegom operatora programu Photoshop.

Co z obsadzaniem stanowisk pracy samodzielnych specjalistów w marketingu, reklamie, badaniach rynkowych, sprzedaży, logistyce przez osoby 40+? Dlaczego firmy chwalą się gdy średnia wieku pracowników jest niższa niż 30 lat, ale nie robią tego gdy jest już 10 lat wyższa?

Mam nadzieję, że równie często jak artykuły na temat pokolenia Y, będą opracowywane materiały na temat pokolenia X. To jest liczące się grono aktualnych pracowników (ponad 1/3 ogółu), a o których pracodawcy zapominają w kampaniach komunikacyjnych. Amerykańska specjalistka rynku pracy[2] wylicza 5 cech pracowników pokolenia X, o których warto pamiętać: dobre umiejętności przywódcze (good leadership skills), wiedzą czego chcą (they know what they want), lojalność (they’re loyal), wysokie zasady etyczne (they have a good work ethic) oraz dobra sieć kontaktów (they have strong networks).

Co najmniej trzy z nich są adekwatne na rynku polskim: lojalność, dobra sieć kontaktów oraz wiedzą czego chcą czyli doświadczenie górą okraszone pokorą.

 

 


[1] http://praktyki.eurostudent.pl/procter__gamble_polska_sp_z_oo,f123.htm

Co motywuje polskich pracowników?

Co motywuje polskich pracowników w 2013?

Firma AON Hewitt latem br. przedstawiła wyniki badania „Najlepsi pracodawcy 2012” [1], a w nim ciekawe zestawie trzech głównych motywatorów. Respondentów podzielono na 4 grupy wiekowe.

Tabela 1. Co motywuje polskich pracowników w 2013 roku?

Pracownicy w wieku 25-29 lat Pracownicy w wieku 30-34 lata Pracownicy w wieku 35-44 lat Pracownicy w wieku 45-54 lat
Adekwatność płacy Orientacja na ludzi Kariera Uznanie
Orientacja na ludzi Adekwatność płacy Orientacja na ludzi Orientacja na ludzi
Reputacja organizacji Kariera Uznanie Kariera

A jak sytuacja przedstawiała się 5 lat temu. Bazuję na  Polskiej Mapie Motywacji (2008) czynnikami motywującymi polskich pracowników do pracy były:

  • dobra atmosfera w miejscu pracy
  • docenienie zaangażowania w pracy
  • podnoszenie kwalifikacji
  • pewność zatrudnienia
  • jasno i konkretnie określone cele i zadania
  • delegowanie zadań, by wykazać się wiedzą
  • rozszerzanie decyzyjności
  • zapraszanie do udziału w podejmowaniu decyzji

Nowsze dane precyzyjniej definiują główne czynniki motywacyjne. Jeżeli w uproszczeniu przyjmiemy, że pokolenie Y reprezentowane jest przez pracowników do lat 34, to wniosek dla pracodawcy jest prosty. Należy zadbać o dobrą atmosferę w pracy, angażować w projekty interesujące dla tej grupy społecznej, podnosić kwalifikacje i oferować konkurencyjny pakiet wynagrodzeń. Ponadto dbać o reputację firmy i inicjować oraz realizować programy zarządzania talentami.

Co interesuje starszych pracowników, powyżej 35. roku życia, w uproszczeniu przyjmijmy, że są to osoby z pokolenia X. Przede wszystkim rozwój kariery oraz uznanie, zatem jasno i konkretnie określone cele, ale też powierzanie coraz ambitniejszych zadań, w których można wykazać się wiedzą, doświadczeniem i wysokimi kompetencjami. Chyba właśnie z racji wieku, czynnik orientacja na ludzi jest na drugim miejscu, pracownicy ci choć cenią sobie dobrą atmosferę i ludzki wymiar biznesu, wiedzą już, że nie zawsze można to osiągnąć.

 


[1] Wyniki zaprezentowano 19.06.2013 w czasie spotkania „Wyzwania biznesu – odpowiedzi HR” zorganizowanym w Akademii Leona Koźmińskiego w Warszawie

Najnowszy raport EBI o światowym rynku employer brandingu

Najnowszy raport EBI o światowym rynku employer brandingu

Raport EBI o światowym rynku employer brandingu 

W czerwcu br. Employer Branding International opublikował najnowszy raport (to już 2. edycja) na temat sytuacji na rynku pracy oraz działań employer brandingowych prowadzonych przez firmy w skali narodowej i międzynarodowej.

Dla 41 proc. respondentów, aktualna sytuacja ekonomiczna będzie miała znaczący wpływ na ich działania w ciągu najbliższych 2 lat.

Ponadto respondenci zwrócili uwagę na dwa inne czynniki: potencjał pracowników (18 proc. wskazań) oraz brak talentów (15 proc.) z którymi muszą zmierzyć się firmy aktualnie. 

Jakie to ma znaczenie dla budowania wizerunku pracodawców? Jak pokazują badania przeprowadzone na grupie ponad 3 tys. firm, aż 39 proc. z nich będzie kontynuować inwestycje w działania employer brandingowe, 57 proc. będzie zwiększać swoje inwestycje, a tylko 7 proc. zamierza je zmniejszyć.

Kto odpowiada za działania employer brandingowe? W 37 proc. przypadków za działania employer brandingowe odpowiadają pracownicy działu personalnego (HR), w 18 proc. zarząd, w tym prezes firmy, w 14 proc. – dział marketingu. Co ciekawe – w 12 proc. odpowiada kadra zarządzająca / zespół zarządzający oraz w 11 proc. zespół złożony z przedstawicieli działów personalnego, marketingu i komunikacji.

Ponadto w 46 proc. firm działania employer brandingowe są wspierane przez prezesa firmy i/lub przedstawicieli najwyższego kierownictwa.

Dalej czytamy w raporcie: 60 proc. respondentów  stwierdza, że ich strategia EB jest spójna z wartościami firmy a 59 proc. – że z misją i wizją. Ponadto w 47 proc. strategia employer brandingowa jest spójna z ogólną strategią firmy.

Firmy śledzą zmiany na rynku komunikacji, swoje stanowisko adaptują do zmieniających się warunków. 69 proc. firm zezwala pracownikom korzystać z mediów społecznościowych jak Linkedin.com czy Facebook.com w czasie godzin pracy, tylko 14 proc. blokuje dostęp, a w 13 proc. przypadków korzystanie z serwisów jest możliwe w wyznaczonym przedziale czasu.

Działania employer brandingowe wywarły największy wpływ na komunikację (63%), rekrutację i proces wprowadzania nowych pracowników do firm (53%), rozwój pracowników (43%) i zarządzanie talentami (30%).

W 2013 roku firmy wykorzystują nowe (stare) kanały komunikacji w procesach rekrutacji, czyli rekomendacje aktualnych pracowników (26%), media społecznościowe (24%) wortale i strony dedykowane karierze (20%) oraz tablice z ogłoszeniami pracy (11%).

Firmy najbardziej cenią wśród swoich pracowników następujące umiejętności / kompetencje: orientacja na klienta (63%), kompetencje komunikacyjne (59%), umiejętności współpracy w zespole (51%) kreatywność (39%). Najmniej zaś cenią takie umiejętności jak radzenie sobie z ryzykiem (8%).

Najlepszych kandydatów / najlepszych pracowników interesuje: środowisko pracy sprzyjające pracy zespołowej (48%), zobowiązanie pracodawcy by rozwijać pracownika  (36%), innowacyjna kultura firmy (36%) firma, która stale się rozwija (35%).

Firmy muszą również sprostać pewnym wyzwaniom związanym z rekrutacją talentów. Zgodnie z informacjami uzyskanymi od respondentów, firmom trudno zlokalizować, gdzie poszukiwać talentów (29%), nie są w stanie sprostać oczekiwaniom finansowym kandydatów / talentów (28%), strony internetowe dedykowane karierze nie są atrakcyjne dla talentów oraz firmy nie wykorzystują efektywnie mediów społecznościowych w procesach rekrutacji (26%).