Dlaczego pracownicy mają się angażować?

Dlaczego pracownicy mają się angażować?

Dlaczego pracownicy w firmie mają się angażować?

 

Od lat słyszę, że firmie zależy na zaangażowanych pracownikach, ponieważ dzięki temu firma osiąga lepsze wyniki finansowe, w postaci m.in. wyższej efektywności pracowników, obniżki kosztów prowadzenia działaności dzięki usprawnieniom.

 

Czym zatem jest zaangażowanie pracowników?

To osobiste przywiązanie pracownika do pracy, współpracowników i firmy.

Pracownik z entuzjazmem przychodzi do pracy, jest dumny z tego co robi i wie, że jego praca ma znaczenie. Chwali się na zewnątrz gdzie pracuje i pozytywnie opisuje na czym jego praca polega.

Ja odróżniam zaangażowanie pracowników od zadowolenia / satysfakcji z pracy.

Zanim firma (zapewne zarząd) postawi przed sobą cel, by jej pracownicy byli zaangażowani, sama musi zadbać o stworzenie odpowiedniej kultury organizacyjnej,  a tę buduje się latami. Kultura taka w bardzo dużej mierze opiera się na odpowiedzialności.

Chodzi o odpowiedzialność za siebie i za firmę. Tylko wówczas pracownik może napawać się dumą, nawet jeśli to co wykonuje z pozoru jest powszechne. Ma też chęć i odwagę przekazywać informacje o usprawnieniach i dzielić się swoimi pomysłami, a w sytuacjach nadzwyczajnych jest gotów do ekstra wysiłku.

Zaangażowanych pracowników można śmiało nazwać najlepszymi ambasadorami. Ale sposób w jaki będziemy okazywać nasze przywiązanie do firmy w Polsce czy w Stanach Zjednoczonych będzie odmienny. Jako naród mniej ekspresyjny, pewnie raczej pozytywnie będziemy się wypowiadać o swoim pracodawcy, kiedy zostaniemy zapytani. Ponieważ nadmierny entuzjazm może być odebrany jako sztuczny.

Czasami pracodawcy mylą zaangażowanie z lojalnością i dziwią się kiedy pracownicy odchodzą z firmy. W takich sytuacjach warto każdy przypadek rozpatrywać osobno, czy raczej nie jest to kwestia relacji z przełożonym, który nie okazuje wsparcia, lub z którym dany pracownik jest w konflikcie.

Jeśli firma ma zaangażowanych pracowników, to przetrwa każdy kryzys, zmianę. Potrzebuje jednak bardzo mądrych menedżerów, którzy staną na wysokości zadania i poprowadzą swoich pracowników przez zmianę.

 

Znamy odpowiedz na pytanie dlaczego pracownik angażuje się i jak?

Wiemy, że pracownik może angażować się:

  • w swoją pracę
  • w pracę na rzecz danego pracodawcy

Ale uwaga! Najpierw pracownik musi okazywać zaangażowanie w pracę. To oznacza, że wykorzystuje swoją wiedze, swoje talenty, swoje umiejętności i tym samym zaspokaja swoje potrzeby samorealizacji i szacunku. Inni doceniają jego pracę, traktuja jako fachowca.

Pracownik zaangażuje się w organizację, jeśli zostaną spełnione kolejne warunki:

  • pracownik ma odpowiednie narzędzia, co sprawia, że praca nie powoduje frustracji
  • firma ma jasne normy zachowań i je przestrzega
  • firma dotrzymuje słowa (kontraktu psychologicznego) a pracownik mówi pozytywnie o swojej pracy

 

Dlaczego pracownicy nie angażują się w pracę, ani w organizację?

Oto lista powodów:

  • wykonują pracę poniżej własnych możliwości i oczekiwań (jak nauczyciel akademicki pracująca w call center),
  • mają przestarzały sprzęt, oprogramowanie (praca idzie zbyt wolno, ciągle pojawiają się błędy),
  • mają kłopoty w rodzinie (choroba, smierć w rodzinie, rozwód, trudności ze spłatą kredytu, przeprowadzka)
  • mają kłopoty z przełożonymi, nie dogadują się,
  • nie otrzymali odpowiedzi na swoje wnioski, propozycje, usprawnienia,
  • nie znają wyników badania opinii pracowników, choć minęło już kilka miesięcy,
  • nie mogą wysłać e-maila do zarządu,
  • nikt nie czyta zgłoszeń nadsyłanych w skrzynce z pytaniami,
  • widzą, że ich koledzy i menedżerowie działają niezgodnie z deklarowanymi przez firmę wartościami i normami
  • nikt nie docenia ich pracy ani inicjatywy

W takiej sytuacji zmiany w organizacjach powinny objąć:

  • menedżerów, którzy powinni więcej uwagi poświęcać wyjaśnianiu dlaczego firma postępuje, tak jak postępuje, zgodnie z wizją iw wartościami,
  • menedżerowie powinni uzasadniać swoje decyzje, nagradzać pracowników działajacych zgodnie z wartościami i normami,
  • zagwarantować przepływ informacji z dołu do góry,
  • wyjaśniać kwestie etyczne na forum publicznym.

 

Co czeka pracodawców w ciągu najbliższych 3 lat?

Co czeka pracodawców w ciągu najbliższych 3 lat?

Ostatnie kilka miesięcy poświęciłam na opracowanie raportu pt „Co czeka firmy w Polsce w 2020?”. W tym celu rozmawiałam z 19 prezesami, członkami zarządów i rad nadzorczych i nieustannie pytałam ich – jakie wyzwania stoją przed firmami działającymi w Polsce. Rezultat moich badań zaprezentuję już 7 grudnia 2017 roku w trakcie VIII Konferencji SIM, ale już teraz chciałabym poruszyć kilka ważnych kwestii.

Po pierwsze, czy na bieżąco śledzimy trendy i wyzwania stojące przed firmami? Czy też działamy w pewnej mentalnej izolacji, uważając, że wprawdzie świat się zmienia, ale zmiany te nie dotyczą mojej firmy, mojej branży i nie nastąpią wcale tak szybko.

Po drugie, jeżeli jednak szukamy informacji o trendach i wyzwaniach, to z jakich źródeł korzystamy? Kupujemy raporty firm badawczych i konsultingowych, chodzimy na konferencje, a może wymieniamy się tymi informacjami wśród znajomych.

Dziś już nikt nie ma wątpliwości, że szybkość i kompleksowość zmian jest ogromna. Największy wpływ mają zmiany zewnętrzne, do których po prostu musimy się dostosować, by przeżyć. Mowa jest o zmianach technologicznych, jak i demograficznych, czy etycznych. Co dokładnie nas czeka – opowiem na bezpłatnym wtorkowym webinarium – już 28 listopada 2017 roku.

Zmiany te bez wątpienia zmieniają modele biznesu, przestaje obowiązywać klasyczny model firmy produkcyjnej, usługowej, uczelni wyższej. Ponieważ jako klienci nie kupujemy już tylko produktów, usług, ale chcemy by dostawcy (i producenci) zadbali o zaspokojenie pewnych potrzeb i oczekiwań. Czas by tę różnicę dostrzegli i menedżerowie firm. Sprawa tym bardziej się komplikuje, im bardziej zaawansowane produkty, usługi sprzedaje dana firma.

Oto przykład. Mieszkam w bloku i chciałabym wymienić okna, są już nieszczelne, w pomieszczeniach jest głośno – to hałas z ulicy. Mam kilka rozwiązań. Pierwsze to takie, które wymaga ode mnie przeszukania informacji – gdzie są sklepy z oknami, o jakie kwestie mam zapytać sprzedawcę, ile trwa proces od zamówienia do odbioru, ile to kosztuje, a potem znaleźć montera, który dokona wymiany. Mam też drugie rozwiązanie – skorzystać z usług firmy montażowej, która przygotuje mi ofertę. Ale jest pewien haczyk – wybierze produkt z firmy partnerskiej, prawdopodobnie taki, na którym ma największą marżę. Oba rozwiązania wymagają sporo wysiłku z mojej strony. A najchętniej wybrałabym firmę / osobę, która przez internet zdiagnozuje problem (co nie działa), przeszuka wszystkie dostępne oferty (integrator ofert), przedstawi wizualizację jak nowe okna będą wyglądać i jakie dodatkowe funkcje będzie posiadać, oraz przedstawi ofertę (z podziałem ile kosztują okna, ile transport, ile montaż, ile prowizja itp). W przyszłości będę kontaktować się z jedną osobą, zadawać jej mnóstwo pytań i będę oceniać (doświadczać) jak cały system (może lepiej łańcuch firm) działa.

Nieuchronnie idziemy w kierunku zarządzania drogą klienta, co w języku angielskim nazywa się customer journey management i jest nie lada wyzwaniem biznesu, ponieważ wymaga przestawienia mentalnego zarządu, menedżerów i pracowników. 

Employer branding zza biurka

Employer branding zza biurka

Employer branding zza biurka? 

O wyborze działań employer brandingowych decydują zazwyczaj HR-owcy w firmie. Biorą pod uwagę kilka czynników: wytyczne z planu / strategii employer brandingowej, raporty z badań opinii pracowników oraz rekomendacje konsultantów i agencji EB. Trudno jednakże planować działania adresowane do pracowników i kandydatów nie biorąc pod uwagę ich opinii.

Prawdą jest, że raporty z badań pracowników dostarczają mnóstwo informacji. Pokazują obszary do poprawy i te sygnały powinny być brane pod uwagę przy planowaniu działań employer brandingowych. Liczy się z jednej strony zmiana – na plus lub na minus, ale także ważność / intensywność zmiany. Raport otrzymuje klient – dział HR / zarząd, co jest oczywiste, ale jaką cząstkę wiedzy otrzymują pracownicy?

Rozmawiając z HR-owcami spotykam się z różnymi opiniami. Pierwsza to taka, że pracownicy dostają okrojone informacje – z reguły wybrane wnioski na spotkaniach pracowników z zarządem lub bezpośrednim przełożonym. Uzasadnieniem jest, że raport z reguły jest dość obszerny i nikt nie ma czasu wnikliwie tłumaczyć wszystkich szczegółów. Drugie podejście jest takie, że raport dostaje kadra menedżerska i to menedżerowie są zobowiązani do przekazania informacji swoim podwładnym na spotkaniach. Praktyka pokazuje, że informacje bieżące dominują nad prezentacjami wniosków z raportu, który jest traktowany po łebkach. Wreszcie trzecie podejście jest takie, by w ogóle nie pokazywać wniosków z raportów. Przecież pracownicy nie decydują o wyborze działań w firmie.

W rezultacie HR-owcy podejmują decyzje na temat działań, kampanii employer brandingowych, które niczego w firmie nie zmieniają i nie rozwiązują żadnych problemów, albo wręcz nasilają niezadowolenie pracowników. O braku wsparcia i zrozumienia celowości podejmowanych działań przez pracowników nie wspomnę.

Czy mam rację? Tak. Oto dwa ciekawe raporty, które warto przestudiować. Oba raporty pokazują jak bardzo mylą się HR-owcy, który nie słuchają swoich współpracowników. Pierwszy pochodzi z 2016 roku i został opracowany przez Bigram a dotyczy motywacji menedżerów (pisałam o tym wcześniej na blogu). Opinie HR-owców i menedżerów są diametralnie różne.

O drugim raporcie pisała Rzeczpospolita. Wciąż słyszę, że dla pracowników najważniejsze jest wynagrodzenie. Nikt tego nie kwestionuje, ale liczy się również sens wykonywanej pracy oraz poczucie własnej wartości. Wsłuchanie się w coraz głośniej wypowiadane potrzeby pracowników to konieczność, a nie widzimisię.

co sie liczy dla pracownikow -wizerunek-pracodawcy_com_plKonkluzja zawiera się w następującym fragmencie komunikatu z raportu: Aż 82 proc. pracowników chce też mieć poczucie sensu, celowości pracy i poczucie swojej wartości dla firmy. Tymczasem wielu z nich (więcej, niż sądzą pracodawcy) uważa, że są w pracy niedoceniani. Widać to szczególnie w Europie, gdzie powszechne jest zawyżone mniemanie firm co do odczuć załogi. Wśród pracowników tylko 42 proc. czuje się docenianych w pracy, a 56 proc. potrzebnych, Tymczasem 60 proc. pracodawców twierdzi, że ich ludzie czują się doceniani, a 68 proc. – że czują się potrzebni.

Takie oderwane od rzeczywistości, prowadzenie działań employer brandingowych, a przede wszystkich decydowanie o wyborze działań, bez wsłuchania się w pracowników i kandydatów nazywam „employer brandingiem zza biurka”. Każdy HR-owiec w firmie ma mnóstwo okazji do rozmów i obserwacji co szwankuje w firmie. Ale to wymaga wyjścia zza biurka. Czasami oznacza to spędzenie dnia z innymi pracownikami: handlowcami, księgowymi, pracownikami działu obsługi klienta czy pracownikami przy linii produkcyjnej. Każde takie spotkanie będzie owocować nową wiedzą, trzeba jednak mieć oczy i serce otwarte, nie szukać potwierdzenia stereotypów, ale patrzeć i dostrzec.

Dla tych, którzy wciąż są sceptykami polecam w jesienno-zimowe wieczory obejrzenie cyklu dokumentów pod roboczym tytułem Kryptonim Szef. Filmy takie są dostępne online i pokazują drugą perspektywę, perspektywę pracowników, a nie menedżerów w biurze.

Szefów firm, menedżerów zawsze dzielę na trzy grupy.

  • Pierwsza to liderzy-wizjonerzy, który wciąż uczą się czegoś nowego i zauważają szybko, że świat się zmienia. To ci, którzy z wyprzedzeniem zadają sobie pytanie – jak otoczenie zewnętrzne i wewnętrzne zmieni naszą pracę i organizację. Przyznaję, że takich jest niewielu.
  • Druga grupa to pragmatycy. Podejmują decyzje o zmianach, kiedy oceniają, że ryzyko bierności jest zbyt wysokie. Takich jest coraz więcej.
  • Ale niestety najwięcej jest tych, którzy uważają, że wprawdzie świat się zmienia, ale moja branża i moja firma jeszcze nie jest objęta tymi zmianami. Takich menedżerów jest blisko 50 proc. To ci są najbardziej zaskoczeni tym, że pojawiają się trudności z rekrutacją nowych pracowników i tym, że pracownicy odchodzą z firmy, która przecież ma się świetnie i odnosi sukcesy rynkowe.
Czy chodzi o komunikację wewnętrzną czy o współpracę?

Czy chodzi o komunikację wewnętrzną czy o współpracę?

Czy chodzi o komunikację wewnętrzną czy o współpracę?

Niemalże każda firma dbająca o swój wizerunek i markę pracodawcy wciąż poprawia komunikację wewnętrzną. Na pytanie dlaczego dostaję odpowiedź, że tak wynika z badań opinii pracowników oraz z podsumowania ocen rocznych.

Firmy ponoszą znaczące inwestycje w poprawę komunikacji, a w kolejnych latach problem wciąż jest nierozwiązany. Dlaczego?
 
O jakich inwestycjach mowa? Podsumujmy te najważniejsze.
  1. Chodzi o szkolenia dla menedżerów, w ramach których uczą się jak przebiega proces komunikacji, jak budować asertywne komunikaty by nie urazić, przekazać informację zwrotną ale i okazać uznanie, wsparcie i podziękowanie. W podobnych szkoleniach biorą udział osoby odpowiadające za tzw. miękki HR, komunikację wewnętrzną, działania employer brandingowe.
  2. Kolejny wydatek to wdrożenie systemów informatycznych (intranet, sieć wewnętrzna) umożliwiających szybki dostęp do firmowych informacji, takich jak regulaminy, formularze, kalendarze firmowe, jak również możliwość przeczytania biuletynów firmowych. Taki system jedynie zapewnia możliwość przesyłania i odbierania informacji, natomiast nie spowoduje poprawy komunikacji w firmie.
  3. W firmach produkcyjnych, zdecydowana większość pracowników niebiurowych nie ma w ogóle dostępu bezpośredniego do intranetu. Oczywiście są tzw. kioski informatyczne – terminale wykorzystywane zazwyczaj wtedy, kiedy trzeba wypełnić wniosek urlopowy lub wniosek ZFŚS. Sprawdzają się tablice informacyjne, które są dobrym źródłem krótkich i ważnych informacji. Nikt przecież nie będzie stał i czytał np. 24-stronicowej gazetki wewnętrznej.
  4. Wiele firm, zwłaszcza produkcyjnych drukuje przecież firmowe gazetki wewnętrzne. Ich koszt zależy od nakładu, częstotliwości wydawania, formatu (liczba stron, rodzaj papieru) i kosztów redakcji i edycji.
Czy jednak fakt, że firma inwestuje w różnorodne środki komunikacji wewnętrznej rzeczywiście poprawia komunikację wewnętrzną? Szczerze wątpię.
 
Zadajmy sobie pytanie czy naszym celem jest faktycznie poprawa komunikacji wewnętrznej, czy też poprawa współpracy wewnątrz i na zewnątrz firmy? Im większe mam doświadczenie, im dłużej pracuję z różnorodnymi firmami, tym więcej mam pewności, że sedno tkwi właśnie w poprawie współpracy.
 
Mając nawet skromne możliwości techniczne, można się lepiej komunikować. Liczy się intencja, dobór komunikatu, adekwatność (szybkość i zawartość) i chęć komunikowania się. Tak jak różnymi jesteśmy ludźmi, tak rożne mamy potrzeby komunikacji z innymi, tak różnie wyobrażamy sobie najlepszy sposób komunikacji. Wciąż będziemy dążyć do jej poprawy, ponieważ jak dotąd nie czytamy w myślach / intencjach innych. Choć patrząc na rozwój technologii, być może wizja “Raportu mniejszości” wkrótce się spełni. Obawiam się jednak, że pojawią się nowe trudności, a my nadal będziemy starać się poprawić proces komunikacji z innymi osobami.
 
Dziś śmiało można powiedzieć, że nowinki technologiczne dramatycznie zmieniły nasze relacje społeczne. Komunikujemy się z drugim człowiekiem bezpośrednio, ale wcale to nie znaczy, że zawsze twarzą w twarz, można także przez smartfona – porozmawiać, wysłać SMS-a, zagadać w sieci (w serwisach takich jak Facebook, Linkedin) czy wysłać krótki film wideo, by wymienić te podstawowe możliwości.
 
Dlatego zapraszam na bezpłatne webinarium, już 28 listopada 2017. Opowiem o zmianach społecznych, które nieubłaganie nadchodzą i zmienią nasze relacje społeczne, w tym przede wszystkim sposoby i kanały komunikacji. Konieczna jest rejestracja. W webinarium weźmie udział tylko 100 osób, a zapis webinarium nie będzie nigdzie dostępny.
Jak zmieni się komunikacja pracodawców z pracownikami w 2020 roku?

Jak zmieni się komunikacja pracodawców z pracownikami w 2020 roku?

Jak zmieni się komunikacja z pracownikami do 2020? 

Zmiany technologiczne definitywnie zmieniają zwyczaje komunikowania się między ludźmi. To już wiemy, ale czy wiemy w jaki sposób pracodawcy już dziś mogą przygotować się na zmiany jutra? Przede wszystkim na zmiany społeczne związane z komunikowaniem się ale wynikające ze zmian technologicznych.

Rozmawiam z wieloma menedżerami. Wciąż zaskakuje mnie jakże wielu menedżerów oddziela sposób komunikowania z rodziną, przyjaciółmi od sposobu komunikowania wewnątrz firmy. Tak jakby techniczne możliwości komunikowania się prywatnego i służbowego znacznie się róźniły.

To może kilka przykładów. Czym jest telefon komórkowy? Banalne? Nieprawda.

Wiele osób wciąż postrzega telefon komórkowy jako proste urządzenie, umożliwiające prowadzenie rozmów i wysyłanie SMS-ów. Takie proste funkcje oferowały telefony sprzed dekady – popularne Nokie. Czy obecnie kupując nowy telefon można kupić telefon nie-mobilny?

A teraz spójrzcie na swój telefon. To mini-komputer. Określenie mini – jest słuszne jedynie mając na myśli jego rozmiar. Pod każdym innym względem to komputer. Umożliwia prowadzenie rozmów, wysyłanie i odbieranie wiadomości poczty elektronicznej, SMS-ów i MMS-ów, ale przede wszystkim to aparat fotograficzny / kamera wideo, gotowe studio do formatowania obrazów i dźwięków i szybkiego publikowania, strażnik czasu – budzik i przypominacz, karta płatnicza i terminal transakcji online, oraz organizator hobby / zainteresowań. Wciąż rosnąca liczba aplikacji umożliwia bycie tu i teraz oraz informowanie o tym wszystkich w zasięgu sieci.

Jedyną słabostką telefonu komórkowego jest konieczność ładowania go oraz opłacania rachunków za usługi telekomunikacyjne.

A teraz jaką funkcję pełni telefon u pracodawcy? Wyposaża się w niego menedżerów i osoby, które muszą być dostępne – dla innych pracowników czy klientów. Natomiast w jakże wielu firmach – nadal buduje się skomplikowane platformy intranetowe – ale dostępne tylko dla pracowników na miejscu i tylko dla pracowników z dostępem do komputera służbowego. W wielu firmach produkcyjnych pracownicy nie pracujący przy biurkach tak naprawdę nie mają dostępu do intranetu. Oczywiście są tzw. kioski komputerowe, ale ilu pracowników korzysta z nich? Niewielu. Mogą z nich korzystać w czasie przerw, przed lub po pracy.

To tylko jeden z przykładów. Właśnie opracowuję raport na temat wyzwań stojących przed firmami działającymi w Polsce w perspektywie najbliższych 3 lat. Z czytelnikami mojego bloga chciałabym się podzielić informacjami – co zatem czeka pracodawców i jak zmieni się komunikacja wewnątrz firmy, tak by można było te informacje wykorzystać już dziś.

Dlatego serdecznie zapraszam na bezpłatne webinarium, które odbędzie się 28 listopada 2017 roku o 15.00. Webinarium będzie dostępne tylko dla 100 osób, a jego zapis nie będzie później nigdzie udostępniony. Zainteresowanych odsyłam do strony zapisów

 

 

Praktycy EB – budujcie relacje a nie sprzedawajcie oferty pracy!

Praktycy EB – budujcie relacje a nie sprzedawajcie oferty pracy!

Budujcie relacje a nie sprzedawajcie oferty pracy 

Fraza, że świat się zmienia, a ci, którzy nie zmieniają się i oczekują nowych lepszych wyników – są w błędzie, spowszechniało. Tak przynajmniej wydawało mi się. Praktyka okazała się nader brutalna.

Od kilku już lat obserwuję, że rekruterzy i specjaliści employer brandingu skupiają się na promowaniu swojej firmy, promowaniu ofert pracy, kopiowaniu kampanii rekrutacyjnych i wizerunkowych konkurencji. Działania te nie przynoszą żadnych rezultatów od dłuższego czasu. I nawet jeśli zwiększony zostanie budżet, intensywność prowadzonych działań to rezultat nadal będzie niezadowalający.

W czym tkwi problem – w niewłaściwym podejściu. Pracodawcy, którzy dziwią się, że pomimo intensywnych reklam, ogłoszeń w prasie lokalnej, w portalach z ogłoszeniami o pracy – wciąż nie dostają wystarczającej liczby aplikacji od kandydatów, powinni sobie zadać pytanie: dlaczego tak jest?

Wy po prostu sprzedajecie oferty pracy. Robicie tak, jak robiliście to kilka lat temu. Znam szefów, którzy od 25 lat niczego w swoich działaniach nie zmienili. Narzekają na rozkapryszonych kandydatów i wciąż wierzą, że ich firma jest wyjątkowa. Tylko trzeba zwiększyć budżet na promocję, by przebić się w gąszczu ogłoszeń. Mam dla takich szefów złą wiadomość – nadal będą problemy z rekrutacją.

Moja rada postawcie się w roli osoby szukającej pracy. Albo prościej – postawcie się w roli konsumenta, któremu ktoś coś próbuje sprzedać. Ile razy w ciągu dnia dzwoni do was konsultant jakiejś infolinii i wciska wam kolejny kredyt, garnki, telefon komórkowy (choć dopiero co zmieniliście ofertę u tego samego operatora), ubezpieczenie itp. Ile razy dziennie na waszą skrzynkę mejlową przychodzą wiadomości i newslettery, choć nigdy nie zapisywaliście się na żadną listę. Jak często dostajecie SMS-y i wiadomości w sieciach społecznościowych by coś kupić? To wszystko to spamy. Usuwamy je, tak szybko jak tylko się da.

Czy lubisz chodzić na spotkania networkingowe? Zdecydowana większość moich znajomych podziela moje zdanie i mówi: NIE. To polowania na wizytówki. Liczy się ilość pozyskanych kontaktów, a nie budowanie relacji, autentyczne wzbudzenie zainteresowania i wymianę opinii. Kiedy wracam do domu po takim spotkaniu, odbieram kilkadziesiąt mejli, od razu ktoś mnie wpisuje na listy mejlingowe i co potem? I znów dostaję spamy, być coś kupić – skorzystać z usług kancelarii prawnej, biura księgowego, usług coacha, kupić torebkę czy sukienkę itp.

A gdyby tak nie sprzedawać, a zacząć rozmawiać z drugim człowiekiem. Czy rekruter, specjalista od employer brandingu nie może rozmawiać z kandydatami i pracownikami, czyli potencjalnymi i obecnymi kolegami i koleżankami.

A gdyby tak zamiast sprzedawać oferty pracy, doradzić  i posłuchać – jak ciekawej pracy poszukuje druga osoba. A może sama jeszcze nie wie co chciałaby robić. Doradzajcie i podpowiadajcie. Pokazujcie przykłady, opowiadajcie historie kto u was pracuje i dlaczego. Kiedy piszę KTO to mam na myśli osobę, z jej celami, ambicjami, predyspozycjami i kwalifikacjami. Wasza organizacja to album z historiami poszczególnych pracowników, którzy coś wnieśli do waszej organizacji, coś wykonali, w czymś są niezastąpieni.

Jednym słowem budujcie relacje, okazujcie autentyczne zainteresowanie, a ofertę pracy w waszej organizacji potraktujcie jako ciekawe rozwiązanie dla ciekawej osoby, które stanie się zaspokojeniem jej ambicji, celów życiowych. Tu nie ma drogi na skróty. Każdy z nas ma osobisty radar wykrywania nieautentyczności. 

Mam nadzieję, że już dostrzegasz różnicę.

Jeśli zastanawiasz się jak takie podejście zmieni twój plan działań employer brandingowych na najbliższy rok, to już wiesz, że dramatycznie. Z pewnością wszystkie działania pochłoną więcej czasu, by po pierwsze dowiedzieć się jak chcesz budować relacje, a po drugie jakie narzędzia komunikacyjne są rekomendowane i sprawdzone.

Dlatego ja poświęcam bardzo dużo czasu i uwagi na temat diagnozowania sytuacji. Świat naprawdę zmienia się bardzo szybko, trzeba się uczyć, modyfikować działania i wyciągać wnioski z lekcji życiowych. Nie wyobrażam sobie dobrej strategii employer brandingowej, bez rzetelnej diagnozy – jaką potrzebę zaspokaja praca u danego pracodawcy, dlaczego chcę odpowiedzialnie doradzić innym, że warto być częścią zespołu u danego pracodawcy.