fbpx
Czy chciałbyś pracować z Mirandą Prestley? Co obiecuje Miranda i czego oczekuje?

Czy chciałbyś pracować z Mirandą Prestley? Co obiecuje Miranda i czego oczekuje?

Cieszący się dużą popularnością film „Diabeł ubiera się u Prady” z niezapomnianą rolą Meryl Streep (jako Miranda Prestley) to dobra okazja, aby zastanowić się dlaczego byli, są i będą szefowie tacy jak Miranda i na dodatek zawsze znajdą się kandydaci do pracy na stanowisko jej asystentki.

Co takiego jest magicznego, co przyciąga do pracy kandydatów. Czy jest to renoma najbardziej wpływowego miesięcznika w świecie mody? A może fakt posiadania niekwestionowanej władzy w świecie mody, Miranda Prestley na łamach swojego miesięcznika kształtuje gusty milionów konsumentów i decyduje o losie i pozycji projektantów mody. Bycie asystentem tak wpływowej osoby wiążę się z władzą, jaką jest bycie w kręgu najważniejszych osób na świecie. A może jednak chodzi o pozafinansowe dodatki w postaci najbardziej pożądanych ubrań i akcesoriów, które są przesyłane do redakcji, a tam rozdzielane wśród pracowników, oczywiście według klucza ważności. A może po prostu liczy się pozycja w życiorysie, która otwiera drzwi do kolejnych pracodawców zainteresowanych zatrudnieniem doświadczonych i sprawdzonych w boju asystentów? A może dzisiejsza asystentka chce w przyszłości stworzyć własny biznes w świecie mody?

Jedno jest pewne. Praca asystentki wiążę się z korzyściami. Choć każdy kandydat inaczej te korzyści oceni.

Czy taka praca ma jakieś wady? Tak. Z pewnością wiąże się ze stresem. Wszystkie polecenia są do wykonania na już, a lakoniczność wypowiedzi szefowej niewątpliwie bardziej przypomina rozwiązywanie łamigłówek lub zgadywanie z fusów. Ponadto wszyscy boją się Mirandy, a jej pojawienie się na chodniku przed wejściem do budynku przekazywane jest wszystkim pracownikom jak alarm bojowy. Co ciekawe Miranda nie podnosi głosu, nie krzyczy, nie używa brzydkich słów, a jednak wszyscy się jej boją. Wystarczy grymas, świdrujące spojrzenie, niedopowiedziane zdanie – jednym słowem mowa ciała, by doskonale przekazać innym swoją opinię.

Będąc asystentką Mirandy trzeba mieć zawsze porządek na biurku, a najlepiej mieć jak najmniej rzeczy na biurku w ogóle. Nie może tam znaleźć się kubek z kawą i talerze z drugim śniadaniem, bo Miranda biurko asystentki traktuje jak szatnię. Wystarczy jedna lekcja, a każda asystentka wie, że porządek musi być.

Trzeba też pozbyć się jakichkolwiek złudzeń co do utrzymania równowagi między życiem prywatnym a zawodowym. Wynalazek taki jak telefon komórkowy to smycz, na której  przywiązana jest asystentka do swojej szefowej. A polecenia Mirandy dotyczą zarówno pracy (spotkania, telefony) jak i życia osobistego (kopia książki o Harrym Poterze dla córek Mirandy).

Skoro zatem praca asystentki Mirandy ma aż tak wiele wad, to dlaczego tak wiele kandydatek marzy o niej? Ponieważ otwiera drzwi do świata mody i każdy kto marzy, aby się w nim znaleźć (jako projektant, dziennikarz, fotograf, człowiek biznesu modowego) zrobi wszystko, aby z tej szansy skorzystać.

Ponieważ na tym blogu piszę o marce pracodawcy, spróbuję podsumować jak mógłby wyglądać  kontrakt psychologiczny tejże pracodawczyni.

 

Czego Miranda oczekuje od asystentki? Co Miranda oferuje?
·         Wypełniania jej poleceń w sposób precyzyjny, na czas·         Bycia dyspozycyjną non-stop, zapomnieć o własnym życiu prywatnym i własnych ambicjach

·         Asystentka powinna wykazywać się dużą motywację wewnętrzną do pracy w trudnych warunkach związanych ze stresem

·         Bycia w cieniu szefowej, nie inicjowania rozmów nie będąc pytaną

 

·         Pot, krew i łzy, czyli ciężką pracę każdego dnia, także w niedziele i w święta

·         Dostąpienie łaski przebywania z Mirandą

·         Benefity pozapłacowe, czyli najmodniejsze ubrania i akcesoria

·         Poznanie kto się liczy w branży modowej, zdobycie kontaktu do tych osób

·         Uczestnictwo w prestiżowych wydarzeniach świata mody, także zagranicznych

·         Szybką i skuteczną kurację odchudzającą, związaną z aktywnym trybem życia

Miranda nie jest wytworem wyobraźni  Lauren Weisberger, jej cząstkę widzę w kilku szefach i szefowych, z którymi pracowałam. To co jednak wyróżniało ich od Mirandy, niestety na niekorzyść,  to złośliwy i groźny dla otoczenia sposób obcowania, objawiający się krzykiem połączonym z tupaniem czy rzucaniem czym popadnie w rozmówcę (także segregatorami, nożyczkami). Wszystkim, którzy poszukują pracy lub już pracują życzę, aby na własne potrzeby zrobili tabelkę, i zastanowili się jak wygląda lub może wyglądać ich kontrakt psychologiczny.

A zainteresowanych tematem odsyłam do mojej książki „Employer branding. Marka pracodawcy w praktyce” do str. 122-130. oraz do moich poprzednich postów, o tym jak opracować EVP.

Pracodawcy z wyboru

Pracodawcy z wyboru

Kim oni są? To pracodawcy zachwalani przez potencjalnych kandydatów oraz aktualnych pracowników. Wybierani na podstawie oczekiwań i wyobrażeń, inspirowani opowieściami innych osób – najczęściej aktualnych i byłych pracowników.

Właśnie wyobrażenia są tutaj niezmiernie ważne. Dotyczą tego jak może wyglądać praca na co dzień w danej firmie, jakie panują zwyczaje, co się przede wszystkim liczy. Jedno nie ulega wątpliwości, to jawna deklaracja chęci podjęcia pracy w takiej firmie.

Takie wyobrażenia to nic innego jak kontrakt psychologiczny, dobrze znany termin z zakresu zarządzania firmą, zasobami ludzkimi.

Powstaje jako troszkę wyidealizowany obraz życia firmy, choć inspirowany faktami. Ci, którzy pracują w takich firmach mówią o sobie, że spełniają swoje plany zawodowe, a może nawet i marzenia. W ich słowach słychać dumę z przynależności. Czasami też to widać – gdy posługują się obrandowanymi gadżetami jak koszulki, plecaki, czapeczki. Ci co już w tych firmach nie pracują, ciągle porównują nowego pracodawcę z poprzednim i odnajdują coraz więcej pozytywnych aspektów pracy z przeszłości.

Za czym tak naprawdę tęsknią? Przede wszystkim za klimatem organizacyjnym, czymś co pozwala na pracę w zgranym zespole, o uznanych regułach, wyznających jasne sytuacje.

Kiedy zaś w tej firmie pracowali, niekoniecznie byli tego świadomi i niekoniecznie to doceniali. Powrót nie zawsze jest możliwy, ale wciąż powtarzalne opinie na temat byłego pracodawcy budują wizerunek pracodawcy z wyboru. I to jest właśnie kluczem: wizerunek pracodawcy z wyboru budują wszyscy zainteresowani, czyli aktualni, byli oraz potencjalni pracownicy. Mówią wprost lub w formie anegdot czy opowieści firmowych, dotykają kwestii etycznych i kodeksów postępowania biznesowego. A po latach wstępują do klubów Alumni i nadal rozpamiętują dawne historie.

Czasami ważnym elementem pozytywnych wyobrażeń jest także siła marki konsumenckiej.

Chęć pracy w firmie, która zmienia świat, zmienia zwyczaje konsumentów a także ich życie to kusząca opcja. O kim mowa? O firmach takich jak: Coca-Cola, Google, Facebook, Apple, Microsoft i wielu innych. Firmy te są notowane na liście najbardziej pożądanych marek świata i znacząco wpływają na wycenę firm na światowych giełdach finansowych. Mają też swoją wysoką wartość w życiorysie pracownika jako pracodawca, który rzeczywiście gwarantuje cenne doświadczenie zawodowe.

Archiwum wpisów od 2011 r.